Translate this blog

środa, 6 sierpnia 2014

Środowe detale...

Środa była dniem w miarę spokojnym. Aby zbyt gwałtownie nie zaczynać pracy i od razu z rana się nie zniechęcić - nakleiłem logo FSC na dekiel koła zapasowego;-) To pozytywnie nastroiło mnie na dalszą część dnia - w końcu nie ma nic milszego niż prostym ruchem zrobić coś ładnego;-) Teraz tył auta jest po prostu kompletny, bo dość mocno przeszkadzał mi ten pusty fragment pokrywy. 


Po takim sukcesie - przebrałem się w ciuszki robocze i zająłem czyszczeniem silnika od strony rozrządu. Skrobałem, szorowałem, myłem benzyną ekstrakcyjną. Wygląda po tym zdecydowanie lepiej;-) Następnym krokiem jaki chciałem dziś zrealizować było zajrzenie do bębnów z tyłu. Po kolei ściągałem koła i demontowałem bębny. Zbyt chętnie zejść nie chciały, wspomagałem się ściągaczem i ciężkim młotkiem. Napięcie ściągaczem, jeden precyzyjny cios młotkiem i temat załatwiony. Życie wewnętrzne tylnych hamulców okazało się zaskakująco ubogie. Po prostu były sprawne, okładzin dużo, oporów zero, wszystko ładnie, pięknie i pachnąco. Widać że niedawno robione. Zatem tylko poskrobałem szczotką drucianą i poskładałem wszystko z powrotem.


Zająłem się wymianą tylnych amortyzatorów. Z prawym poszło szybko i sprawnie, lewy robił sceny, ale diax załatwił temat od ręki. Stare amory miały 9 lat, stąd decyzja o wymianie. Teraz są ładne i nowe - powinny spokojnie wytrzymać 9 lat;-)


Ostatnie zadanie na dziś to przyspawanie rury wydechowej do tłumika od Citroena Jumpera. Jakoś umknęło to wszystkim, po wymianie skrzyni, kiedy to przerabialiśmy wydech. Dzisiaj ten temat został zakończony, nowy wydech wyprowadzony jest dalej niż w oryginale - w pobliżu tylnego lewego koła. Chromowanej końcówki nie zakładam bo nie lubię;-)




Na zakończenie dzisiejszej notki informacja zakupowa - za całe 21,70 zł kupiłem elektroniczny przerywacz do Malucha. Kiedyś, dawno temu, posiadałem taki wehikuł i wiem że ten przerywacz polskiej produkcji jest świetny. Stąd zakup do Żuka;-)

Plany na najbliższą przyszłość - jutro robię elektrykę od dołu, póki maszyna na podnośniku. Następnie zaczynamy składanie tego co rozebrane;-)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozbierania ciąg dalszy...

Dzisiaj nastąpił dalszy ciąg wybebeszania istotnych podzespołów silnikowych. Zdemontowany został cały rozrząd, zdjęty alternator, rozmontowaniu uległy okolice wiatraka chłodnicy i pompy wody. Wygląda to strasznie, ale po poskładaniu będzie super;-) 

Mając wszystko ładnie rozłożone - zrobiłem listę niezbędnych rzeczy i udałem się na szalone zakupy. Wydałem 500 zł (prawie równo) i zakupiłem:
  • pasek rozrządu 55 zł
  • łożyska napinacza 60 zł
  • pasek klinowy 13 zł
  • przewód powietrzny od filtra 21 zł
  • uszczelki pompy wtryskowej za 3 zł
  • podkładki wtryskiwaczy za 8 zł komplet
  • dwa włączniki do kabiny - 23,50 zł
  • zamek pokrywy silnika 19 zł
  • termostat 18 zł
  • filtr oleju 19,50 zł
  • uszczelka pokrywy zaworów 9,50 zł
  • uszczelka głowicy 59 zł
  • dwa reflektory H4 za 60 zł oba
  • dwa amortyzatory tylne za 152 zł obydwa


Od razu po powrocie zainstalowałem nowe reflektory (bo najprościej) i jest zdecydowanie lepiej. Stare miały mocno zmatowione odbłyśniki. Co ciekawe - reflektory Wesem były tańsze w sklepie niż na Allegro - gdzie za jeden trzeba wykasłać 50 zeta plus przesyłka. Przy okazji mała reklama sklepu - jak zwykle dokonałem zakupów w firmie Ogar na Krynoliny 7 w Warszawie. Mają mnóstwo gratów do Żuka, a jak nie mają, to ściągną;-) 



Jutro czyszczenie i mycie silnika, kontrola zaworów, uszczelnianie, składanie rozrządu. Poza tym dużo spraw kabelkowych muszę od dołu ogarnąć, w tym okablowanie czujnika paliwa i czujnika wstecznego - bo obecnie działają te obwody jak im się zachce;-)

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Grzebanie w sercu

Nadeszła chwila kiedy to wypadało by zajrzeć Le Żukowi do serduszka. Temat był pracowicie i starannie omijany od samego początku. Nikomu się jakoś nie chciało;-) Ktoś z Was mógłby powiedzieć - przecież od tego powinno się zacząć, ale odpowiedź brzmi - stan silnika nie miał żadnego znaczenia, to jest część zamienna;-) 

Dzisiaj wjechałem maszyną na podnośnik, rozebrałem układ wtryskowy i przeprowadziłem pomiary stopnia kompresji. Wyszło ładne, w miarę równe 27 bar na cylindrach. Świadczy to o całkiem niezłym stanie silnika, skutkiem czego będą kolejne kroki. Jutro zostanie rozebrany rozrząd, wyjęta pompa wtryskowa i wraz z wtryskiwaczami odjedzie ona do specjalnego pana który dokona jej przejrzenia, ewentualnej naprawy i regulacji.


Wyjąłem też dzisiaj chłodnicę, na oko wygląda ona całkiem zacnie, ale też zajmie się nią specjalny pan;-) Ma być pewna, szczelna i czysta. Trzeba ją tylko zawieźć, a potem odebrać.


W tak zwanych międzyczasach poprawiłem kilka drobiazgów które spędzały mi sen z powiek. Po pierwsze usprawniłem malutki wentylatorek który powinien wiać po stronie kierowcy (Żuk ma osobne nagrzewnice dla kierowcy i pasażera) a nie wywiązywał się należycie z tego obowiązku. Przyczyną był problem elektryczny z kabelkiem - raczył się urwać. Po drugie odkryłem dlaczego mimo sprawnego silniczka nie dało się dmuchać na przednią szybę - otóż specjalna papierowo-aluminiowa rura została precyzyjnie od tyłu załamana tak, że straciła cały przepływ powietrza. Od przodu wyglądała idealnie. Została wymieniona na nową i teraz nadmuch na przednią szybę jest bez zarzutu.

Czeka mnie jeszcze spora lista zakupów drobnych duperelków, typu rozrząd kompletny, czy też uszczelnienia silnika, ale to wszystko wyjdzie w praniu. Na pewno też oddam alternator do przeglądu, aby ten podzespół nie sprawiał niespodzianek w drodze.

I to wszystkie informacje z dzisiejszego frontu walk z oporną materią;-)

niedziela, 3 sierpnia 2014

Niedzielne ciekawostki

Dawno nie było nic ciekawego o starych dostawczakach produkcji polskiej, pora zatem uzupełnić lukę. Wygrzebałem w sieci kilka ciekawostek - w tym filmik PKF o pierwszych Żukach jakie opuszczały lubelską fabrykę. Ich główną cechą charakterystyczną są otwierane "pod wiatr" drzwi, oraz malowanie w pasy. Do dzisiejszych czasów zachowało się około czterech sztuk takich aut. Powody są trzy - po pierwsze to najstarsze auta, a więc wiek je zniszczył. Po drugie - ludzie namiętnie przerabiali swoje auta aby mieć "nowszy model" - kiedy więc pokazały się Żuki z odwróconymi drzwiami - kurołapki zaczęły znikać. Po trzecie zaś - Żuk to auto do roboty - eksploatowane od śmierci technicznej. I dlatego do dziś jest ich tak mało. W jednym z odcinków Legend PRL jest pokazany taki doskonale zachowany i do dziś eksploatowany roboczo egzemplarz - tutaj macie link - http://player.pl/programy-online/legendy-prl-odcinki,44/odcinek-8,S11E08,16309.html  - niestety nie da się tego bez reklam osadzić w stronie.

Oto materiał z Polskiej Kroniki Filmowej:


Jak dobrze popatrzycie to kurołapka wyłapiecie też na poniższym zbiorze fotek:


A na koniec mały prezent dla wszystkich miłośników Żuka. Jako że logo na autach było wyjątkowo podłej jakości i szybko je szlag trafiał - tutaj macie link do PDF z logiem obrobionym do postaci zjadliwej dla wszystkich firm robiących rozmaite loga, wycinanki literek itp. Z tym plikiem możecie zrobić nowe logo. Na Le Żuku pojawi się ono w poniedziałek, na deklu koła zapasowego;-)



środa, 30 lipca 2014

Środa i detale...

Dzisiaj plany miałem szerokie, a wyszło jak zawsze. Chciałem robić panel do tabletu, ale niestety musiałem go skasować z dzisiejszej listy zaplanowanych sukcesów. Udało się wykonać kilka drobiazgów - zainstalowałem wreszcie nowe lampki podświetlenia tablicy rejestracyjnej (LED), ale nie dane mi było podłączyć ich do instalacji, nie wiem więc nawet jak świecą. Przy okazji obróciłem ramkę rejestracji o 180 stopni dzięki czemu kamera cofania została umieszczona wyżej o wysokość rejestracji. Powinno to nieco ułatwić manewrowanie (czujników chyba już nie dam rady zamontować).




Po sukcesach z tyłu auta zająłem się przodem. Kawał aluminiowego płaskownika, kilka śrub, obejmy z aluminium i wyprodukowałem listwę do mocowania halogenów dalekosiężnych na dachu. Całość wymaga jeszcze małego malowania, ale jak skończę to będzie całkiem całkiem. Na razie kabelki upięte taśmą izolacyjną. Lampy będą odpalane parami - para zewnętrzna i wewnętrzna. Posłużą do tego celu dwa przełączniki nad głową kierowcy - te dwa niebieskie po lewej.


Niestety trzy czerwone przełączniki najprawdopodobniej pozostaną nie wykorzystane w tej wyprawie. Z racji konieczności lekkiego obcięcia kosztów - oświetlenie robocze dookoła auta nie zostanie zainstalowane na bagażniku. Nie ma sensu kupować byle czego, a porządne LEDowe lampy kosztują niemało. Zrobię jedną lampę z mocowaniem magnetycznym, na długim kablu i będę przypinał ją tam gdzie potrzebuję. 



Najprawdopodobniej czeka mnie też przykrycie szyberdachu płytą aluminiową zamocowaną do bagażnika. Wynika to z konieczności wyeliminowania przecieków, a niestety szyberdach Webasto nie jest przystosowany do aż tak wygiętych poprzecznie dachów i nie udało się zapewnić pełnej szczelności. Dorobię odpływy z układu, ale jeśli nadal będzie ciekło - płyta załatwi sprawę. Przy okazji zaciemni też nieco kabinę, w której po zamontowaniu szyberka - jest jakoś dziwnie za jasno;-) Płyta umożliwi też zostawianie otwartego szybra praktycznie zawsze, dzięki czemu maszyna powinna się mniej nagrzewać w słońcu. Pożyjemy, potestujemy, się zobaczy jak będzie...



Wieczorem odbyło się tradycyjne spotkanie Złombolowe, w ramach spotkania YoungTimer Warsaw pod Stadionem Narodowym. Żuczek prezentował się całkiem niebrzydko, z nową, wielką reklamą jednego z darczyńców. Przejażdżka wieczorem zaowocowała paroma spostrzeżeniami dotyczącymi deski i jej podświetleniem - muszę wyciągnąć na wierzch regulator podświetlenia, a pierwotnie planowałem ukryć go pod deską. Opcjonalnie dam go pod spodem, tak aby nie psuł symetrii przyrządów na panelach.


wtorek, 29 lipca 2014

Kontrolki i naklejka

Dziś mało prac przy  maszynie z racji krótkiego czasu jaki mogłem poświęcić od rana. Co nie oznacza że nic nie zrobiłem. Zacząłem od naklejenia największej naklejki od jednego z darczyńców. Jest olbrzymia i musiała zostać naklejona za pierwszym razem na pofałdowany bok auta. Dzięki wskazówkom jednego z kolegów pod wczorajszą notką - poszło nadspodziewanie łatwo. Może nie aż tak jak bym chciał, ale wcale nie gorzej;-) Sami zresztą możecie ocenić jak wyszło - fotka niestety zrobiona w hali, ale jutro na spocie YTW zrobię ładniejsze;-)


Kolejnym krokiem były porządki w instalacji elektrycznej. Wymieniłem popalone żarówki i naprawiłem podświetlenie. Dokonałem też podłączenia kilku kontrolek w panelu z Twingo, niestety nieco pokonała mnie kontrolka od ręcznego hamulca, ale jak ją rozgryzę to też podłączę;-) Wszystko ładnie świeci, muszę dokupić jeszcze dwa włączniki - jeden do halogenów a drugi do dodatkowego wiatraka. Fotki poniżej pokazują jak teraz wygląda deska.



Do szczęścia brakuje jeszcze podświetlenia zegarka, kontrolki tylnego przeciwmgłowego, panelu do tabletu, paru kabelków i halogenów na dachu. Reszta z grubsza gotowa;-) 

poniedziałek, 28 lipca 2014

Nowa skrzynia

W ubiegły czwartek z okazji wyjazdu w teren za Kielce - po drodze podjechałem do Nowego Miasta nad Pilicą, odebrać zakupioną drugą skrzynię Tczew TS5/21 z Lublina. Pan od którego kupowałem ręczył za niski przebieg skrzyni i jej dobry stan techniczny (i wydaje mi się że nie kłamał, ale wyjdzie w praniu). Wydałem na skrzynię tak jak pisałem poprzednio - 850 zł. Dojazd był mordęgą z racji kilku wahadełek i nie najlepszej nawierzchni, ale jakoś przetrwaliśmy. 


Dziś nadszedł dzień montażu. Najpierw musiałem skoczyć do warsztatu gdzie rozebrano starą skrzynię i odebrać z niego flanszę, łapę sprzęgła i łożysko. Później zdjęte zostało sprzęgło i koło zamachowe, bo przy demontażu poprzedniej skrzyni pojawił się wyciek oleju silnikowego. Podejrzany był simmering wału i chcieliśmy to sprawdzić. Okazał się całkowicie sprawny, a przy przykręcaniu docisku sprzęgła urwałem jedną ze śrub. Znowu demontaż, wykręcenie ofiary, złożenie całości do kupy. Wsadziliśmy skrzynię i dalej jakoś już poszło. Przykręcona, wał założony, ustawiony, skręcony, przykręcony wydech.

Na deser pozostała zmiana oleju. Oryginalny został wylany, niestety okazało się że otwór wlewowy jest mało chętny do współpracy i nie bardzo daje się odkręcić. Olej został wlany przez otwór od czujnika wstecznego, co nie było problemem bo wedle instrukcji wiedzieliśmy że ma go być 1,6 litra.

Jazda próbna była krótka, wszystko działa poprawnie, skrzynia nie wyje, nie zgrzyta, nie hałasuje nadmiernie. Jest zatem nadzieja że da radę;-)

Na koniec wpadł przedstawiciel jednego z darczyńców i przywiózł wieeeeeelką naklejkę która ozdobi lewy bok. Jak jutro nic mi nie przeszkodzi - wielkie naklejanie (i tego się boję). 

Plany na ten tydzień - dokończenie deski, kontrola pompy wtryskowej i wtrysków, rozrząd, olej, parę uszczelniaczy. I powinno być z grubsza gotowe;-)

Ads