Translate this blog

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rajd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rajd. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 sierpnia 2016

Dzieje się... Husaria Rally nadciąga!

Mimo że niewiele widać na blogu, czy profilu facebookowym - Grzmiący Rydwan nie śpi, Żuk stoi w Warszawie, ja mieszkam w Londynie i zarabiam na dalsze szalone podróże. W Złombolu tegorocznym nie pojedziemy. Żałujemy, bo to jubileuszowa impreza, ale czasem tak jest że nie da się mieć wszystkiego. Nie znaczy to jednak że nie mamy planów. Są i to bardzo rozbudowane. Aktualnie wyglądają tak:
- we wrześniu 2017 roku jedziemy Żukiem do Gruzji w ramach Husaria Rally.
- w październiku 2017 Żuk zamieszka w Wielkiej Brytanii i dostanie brytyjskie tablice rejestracyjne,
- w styczniu 2018 wracamy do Afryki. Znowu przejedziemy Budapeszt-Bamako, jednak tym razem nie Żukiem. Plan jest ciekawy, ale na razie cisza o tym;-)
- w połowie 2018 roku chcemy zobaczyć Japonię. Samolotem. No chyba że da się Żukiem;-)
- wiosną 2019 roku Żuk jedzie do Mongolii - niestety wcześniej się nie uda. 

Po powrocie z Mongolii Żuk zakończy swoje podróże. Zostanie naprawiony, odnowiony i odejdzie na zasłużoną emeryturę w jednym z polskich muzeów motoryzacji, jako Żuk Podróżnik. Oczywiście to są plany - jeśli wygram grubą kasę w lotka - to Żuk pojedzie jeszcze na wiele innych wypraw;-) Tylko muszę zacząć grać...

Tyle tytułem zaplanowanych wojaży i wydarzeń. Teraz skupię się na najbliższej wyprawie. To wyprawa do Gruzji, już ogłoszona i zaplanowana. Start z Krakowa we wrześniu 2017. W drodze powrotnej zobaczymy turecką Kapadocję. Wszystkie szczegóły znajdziecie na tej stronie:



To rajd jak zwykle z przesłaniem charytatywnym. Znowu zbieramy kasę na dzieci, ale nie tylko - każdy może skierować wpłaty na Organizację Pożytku Publicznego którą sam wybierze! 

Jak w coś wierzę to się angażuję całym sobą i tak też jest tym razem - zaopiekowałem się forum imprezy Husaria Rally - http://husariarally.eu/forum/ i serdecznie na nie zapraszam, jeśli chcecie wziąć udział w wyzwaniu nieco większym niż Złombol, ale łatwiejszym od Budapeszt-Bamako czy Mongol Rally. Zobaczyć świat inny niż ten który znamy na co dzień. Poczuć ducha przygody w szalonej wyprawie. Zmierzyć się z samym sobą. 

W rajdzie dopuszczone są auta zarówno komunistyczne, jak i kapitalistyczne. Jest to impreza międzynarodowa i serdecznie Was zapraszam. Naprawdę warto WRESZCIE wstać z fotela...

piątek, 1 lipca 2016

Książka o Budapeszt-Bamako 2016

Dzisiaj mogę już oficjalnie ogłosić że książka na pewno będzie. Nie wiem jeszcze tylko w ilu postaciach, bo na tą chwilę planuję trzy - papier, audiobooka i ebooka. Ponieważ nie mam znanego nazwiska, nie jestem celebrytą, nie szlajam się po telewizjach i książka nie jest o gotowaniu - nikt nie zainwestuje we mnie kasy w ciemno. Mam tego świadomość i jakoś mało się tym faktem przejmuję;-) Dlatego zapewne sam opłacę wszystkie koszty związane z wydaniem mojego dzieła. Mam tylko nadzieję że przynajmniej zwrócą mi się wydatki. A jeśli zarobię dzięki temu choć na kawałek wyprawy do Mongolii - to tym lepiej. 


No właśnie - Mongolia. Plan zakłada pojechanie trzema Żukami. I tu pojawia się problem braku chętnych. Albo nikogo w Polsce nie stać na takie wyprawy, albo naród bojący za bardzo. Nie wiem, nie mam pojęcia, ale chętnych ZERO. Zatem jeśli ktoś ma jednak Żuka i stalowe jaja, oraz sporo luźnej kasy - zapraszam do kontaktu. Warunek nie do przeskoczenia - to MUSI być Żuk. Żadne inne auto nie wchodzi w grę. Nie bo nie. Termin i trasa są do dogadania - nic nie jest zaklepane na siłę. 

Wracając zaś do książki - oto rozdział z niej, bynajmniej nie pierwszy - każdy może sobie ściągnąć i przeczytać, pamiętajcie tylko ze czytacie wersję zupełnie surową - bez obróbki przez zawodowego redaktora. Proszę więc nie czepiać się szczegółów stylistycznych czy też przecinków. Zwróćcie uwagę za to na umieszczony w treści odnośnik do filmu. W całym ebooku będzie takich odnośników kilkanaście, dzięki czemu lepiej będziecie mogli wczuć się w naszą przygodę. Sami poczujecie jak to jest jechać przez Saharę kilka tysięcy kilometrów;-)

Premiera wstępnie zaplanowana jest na jesień - będę chciał wyrobić się na pierwszego września, ale niczego nie obiecuję. Bo sam nie wiem jak to wyjdzie... I to by na dziś było na tyle...

niedziela, 29 maja 2016

Nic się nie dzieje...

Naprawdę nic się nie dzieje. Kompletnie. Żuk odpoczywa nadal po długiej wyprawie. Zaraz po powrocie z niej został kompleksowo naprawiony, przednie sprężyny odzyskały dawną twardość i wysokość, usunięte zostały wszystkie drobiazgi które się popsuły w trasie. Felgi pospawane, poprawione. Zostało wymienić łączniki wahaczy, założyć nowe opony i ognia - można jechać w daleką trasę. I taka też trasa jest dla Żuka szykowana. On jeszcze nic nie wie, ale kroi mu się wyprawa znacznie trudniejsza niż poprzednia. Powstał bowiem PLAN.

Ja tymczasem nie mam na Żuka chwili czasu. A nawet jakbym miał to znajduję się półtora tysiąca kilometrów od niego. Więc wpadnięcie na chwilę i podłubanie nie jest proste. Zajmuję się pracą, zarabianiem na przyjemności i kolejne wyprawy. Żuk na razie został w Polsce, ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem - będzie się musiał przyzwyczaić do ruchu lewostronnego;-) 

W międzyczasie zrobiłem drugi film z naszej wyprawy. Nawet krótszy od poprzedniego o kilkanaście sekund;-) Jeśli jeszcze nie widzieliście - to serdecznie polecam:


Wspominałem też w poprzedniej notce że mi z opisu wyprawy książka wychodzi. Potwierdzam - będzie książka. Siedzę nad nią pilnie i tworzę. Udostępnię ją w formacie pdf, będzie ilustrowana zdjęciami i chcę zawrzeć w niej sporo cennych informacji dla ewentualnych naśladowców - bo kolejny Budapeszt-Bamako odbędzie się w 2018 roku - zapraszamy serdecznie - sami planujemy udział. Z tym że nie pojedziemy tam już Żukiem. 

Żuk pojedzie z nami za to w przyszłym roku do Mongolii. Zdecydowaliśmy się zrezygnować ze startu w Mongoł Rally, ponieważ nasza maszyna nie spełnia warunków uczestnictwa. Ruszymy więc na własną rękę - mamy duże doświadczenie, jesteśmy gotowi porwać się na kolejne szaleństwo;-) A plan mamy taki że klękajcie narody;-)

czwartek, 10 marca 2016

I po wszystkim

Zupełnie zapomnieliśmy że świat tak pędzi. Spędziliśmy prawie sześć tygodni w Żuku, przemierzyliśmy kawał świata i powrót do codzienności jest bardzo trudny. Dzisiaj na ten przykład przypomniałem sobie o tym blogu;-) Dawno nic się nie pojawiło, na szczęście dałem info że na FB będą świeże informacje, bo ktoś mógłby pomyśleć że nas Afryka pochłonęła;-)

Żyjemy, mamy się dobrze, pokonaliśmy całą trasę bez większej awarii, Żuk zniósł to nie najgorzej, ale aktualnie wymaga sporo prac naprawczych - po prostu pewne elementy się zużyły i trzeba je wymienić. Plan jest taki, żeby na przełomie września i października pojechać nim na kolejny, tym razem jubileuszowy Złombol. Czy się uda? Jeszcze niestety nie wiem - ten rok jest bardzo dziwny i trudny, ale zrobimy wszystko żeby znowu być na trasie. 

Po podróży powstały też oczywiście nowe plany. Mają nadany status "do zrealizowania", więc trzeba je uwzględniać w przygotowaniach. Na razie głośno nie mówię o nich, ale będzie bardzo ciekawie.


W wolnej chwili zrobiłem trailer filmu z naszymi afrykańskimi przygodami, wersja "pełnometrażowa" robi się powoli i może niebawem ujrzy światło dzienne. Piszę też relację z całej wyprawy i powoli mi z tego książka wychodzi - zobaczymy jaki będzie efekt;-)


czwartek, 28 stycznia 2016

BB2016 - Grzmiący Rydwan w trasie

Jedziemy i jedziemy. Drugi tydzień. Jak 13-go stycznia wystartowaliśmy z Warszawy, tak ciągle jedziemy. Przygód mnóstwo, ale czasu na ich opisanie brak. Dlatego artykuł powstanie jak wrócimy, długi, wyczerpujący, z milionem zdjęć. A do tego czasu - zaglądajcie na naszego Facebooka - jest dostępny dla wszystkich, nawet tych nie mających konta. Tam publikujemy w miarę na bieżąco relację z naszej szalonej podróży;-)

https://www.facebook.com/grzmiacyrydwan/

wtorek, 12 stycznia 2016

BB2016 - T-matic znowu jedzie z nami!

Przed pierwszym Złombolem w naszym Żuku zamontowany został system lokalizacji GPS firmy T-matic, o czym zresztą pisałem nie raz. System ten pozwala śledzić na bieżąco naszą pozycję na stronie Gdzie Jesteśmy. Nie wiecie jednak że urządzenie od T-matic potrafi sporo więcej - w naszym wypadku możemy na bieżąco monitorować napięcie akumulatorów i Wy widzicie nasza aktualną prędkość, ale wersje montowane do ciężarówek i innych aut flotowych mogą zdalnie podawać informacje również o poziomie paliwa, aktualnym jego zużyciu, czasie jazdy i cała masę innych parametrów, niezbędnych dzisiejszym przedsiębiorstwom transportowym. Nowoczesność w domu i zagrodzie;-)



A teraz mamy dodatkową, dobrą wiadomość - T-matic wesprze nas również w naszej afrykańskiej podróży do Bamako - ich urządzenie jedzie z nami!!! Serdecznie dziękujemy za to, bardzo lubimy podawać naszą pozycję wszystkim zainteresowanym. 

Informacja dla naszych fanów - mimo że urządzenie nadaje pozycję samo z siebie, robi to poprzez sieć GSM. Do połowy Maroko powinniśmy stale być w zasięgu jakiejś sieci, ale kiedy dojedziemy do Sahary Zachodniej - może być różnie. Mauretania na pewno będzie miała mnóstwo białych plam zasięgowych. Będziemy wspomagać się Donosicielem Złombolowym (kilka innych załóg też) - obserwujcie więc naszą pozycję w obu systemach.

A dla T-matic raz jeszcze dzięki!

niedziela, 10 stycznia 2016

BB2016 - No to pora ruszać

Rajd Budapeszt-Bamako 2016 startuje za pięć dni. Dla nas tak naprawdę za trzy, bowiem we środę wieczorem ruszymy do Budapesztu. Tak całkiem naprawdę zaczął się rok temu, kiedy po raz pierwszy o nim usłyszałem i uparłem się że pojedziemy. Wychodzi przy tym na to, że miałem rację mówiąc "W tym roku, koniecznie, nie ma na co czekać". Więcej bowiem razy się nie odbędzie w dotychczasowym kształcie. Poinformował o tym zupełnie niedawno jego twórca. Będą inne, nowe projekty, ale tradycyjnego BB już nie. I dlatego dodatkowo jestem zadowolony że zdążyliśmy jako załoga, rzutem na taśmę, wziąć w nim udział.  

Mieszkanie zawalone jest zeszytami, kredkami, linijkami, malowankami, książkami po francusku, kartonami, taśmą i folią. Pakujemy sporo rzeczy w pudełka, aby jak najlepiej wykorzystać przestrzeń w aucie jaką dysponujemy. Na szczęście wszystkie te rzeczy znajdą się w sumie w czterech autach:


nasz Żuk


Polonez Truck

Tarpan



Peugeot 505 Dangel


Przetransportujemy zebrane rzeczy, a jest tego pół tony, wprost do potrzebujących. Nie oddamy ich żadnym pośrednikom, dowieziemy bezpośrednio do szkół i misji. Zależy nam na tym żeby wysiłek włożony w ich zebranie - został jak najlepiej spożytkowany. To nasz cel.

sobota, 2 stycznia 2016

Nowy rok i Złombol

Najpierw Dzień Dobry Wszystkim w Nowym Roku;-) Mam nadzieję że impreza była fajna i życzę super roku 2016-go. Noc sylwestrowa to tradycyjny termin podania lokalizacji kolejnego Złombola. I tutaj organizatorzy zawiedli i nie zawiedli;-) Cel bowiem podali, ale po południu a nie w nocy;-) Wiele osób miało już szaleństwo w oczach od tego czekania...

Generalnie cel mnie nie zaskoczył, bo to Sycylia którą typowałem od dawna jako pewniaka, jednak impreza zyskała nazwę Africa Edition, bowiem chętne załogi mogą przeprawić się do Tunezji promem i tam będzie druga meta złombolowa dla twardzieli;-) Ja osobiście obstawiam że przeprawi się max. 10% załóg które wystartują, a prognozę tą sprawdzę po zakończeniu Złombola.

A teraz oddam głos organizatorom:



Katowice – الجمهورية التونسية(Tunezja) via Palermo

AFRICA EDITION
Czechy, Słowacja, Węgry, Słowenia, Włochy, San Marino, Watykan, Tunezja
10. edycja
Start: 25.09.2016
Meta: 29/30.09.2016

niedziela, 6 grudnia 2015

BB2016 - Geografia i kilometry...

Dzisiejsza notka trochę inna niż zazwyczaj. Edukacyjna teoretycznie, może nieco chaotyczna, ale bardzo ważna. Ważna, bo uzmysłowi Wam jak bardzo macie zdeformowane przez szkołę wyobrażenie tego, jak wygląda naprawdę świat. A zrobię to matematycznie, a zarazem prosto. 

Zacznę od zdradzenia sekretu - Ziemia nie jest płaska. To kula, do tego złośliwie spłaszczona od strony swoich biegunów. Przez taki kształt, jedynym prawdziwym i poprawnym odwzorowaniem jej powierzchni jest globus (też spłaszczony) a nie mapa. Szczególnie jeśli chodzi o mapy kontynentów, lub całego świata. 



Każdy kto na geografii nie spał - pamięta pewnie podobny rysunek. To mapa świata, zdjęta z globusa. Jeśli macie odrobinę wyobraźni przestrzennej - to rozumiecie że aby przełożyć powyższy obraz na dobrze znane nam mapy - trzeba gdzieś oszukać widza i ukryć białe "trójkąty".

niedziela, 22 listopada 2015

BB2016 - jest niebezpiecznie w Bamako

Wszyscy chyba słyszeli że 20 listopada w Bamako doszło do ataku na luksusowy hotel i wzięto zakładników. Specjalnie nie pisałem nic tuż po fakcie, czekając aż sytuacja się uspokoi i będą dostępne pełne dane (a przynajmniej pełniejsze). Cała operacja zakończyła się tego samego dnia, oficjalne dane mówią o 21 zabitych, w tym dwóch zamachowcach. Nic przyjemnego, ale oczywiście pojawiły się pytania o nasze bezpieczeństwo i chęć podróży w tamten rejon. I tutaj po chwili zastanowienia - nic się nie zmienia. 


Ktoś powie - przecież to głupota, możecie stracić życie, narażacie się na wielkie niebezpieczeństwo, nie prowokujcie sytuacji. Owszem, ryzykujemy, a Ty drogi przyjacielu spałeś na matematyce, kiedy o rachunku

piątek, 16 października 2015

BB2016 - audycja o nas w PR24

Jak to przypadek rządzi światem - niesamowite po prostu. Nie wierzycie? To czytajcie;-)

 Niedawno był mecz Polska-Szkocja, w Glasgow (a rok temu był w Warszawie;-). Pojechało na niego oczywiście mnóstwo kibiców, oraz komentatorzy sportowi. Jednym z nich był Pan Tomasz Zimoch, który wsiadł do taksówki naszego załoganta - Krzyśka. Ten zaś, gaduła niewyjęta (jak spora część taksówkarzy;-) zainteresował swojego klienta rajdem Budapeszt-Bamako, w którym przecież z nami jedzie. I tak już poleciało - kilka telefonów i wczoraj wieczorem Grzmiący Rydwan stawił się w jednej osobie (mojej) w studiu Polskiego Radia. 


Wyszło z tego bardzo ciekawe spotkanie, opowiedziałem słuchaczom (i prowadzącemu;-) o tym, czym jest rajd Budapeszt-Bamako, przy okazji wspomniałem też o naszym polskim Złombolu. Było szalenie sympatycznie, bardzo lubię bywać w różnych stacjach radiowych, bo panuje tam taki fajny, przesycony profesjonalizmem spokój. W eter poszła informacja o charytatywnym celu imprezy, oraz o tym ze szukamy chętnych darczyńców wszelkiej pomocy dla malijczyków. No i zawieziemy piłkę do siatkówki;-)

Jeśli ktoś chce posłuchać - to tutaj znajdzie zapis audycji. Od minuty 23:00 jest rozmowa o rajdzie. Zapraszam...

P.S. Dla potomnych - bezpośredni link do przyciętego pliku mp3.

wtorek, 13 października 2015

BB2016 - ekipa w komplecie

Stało się. Mamy kompletny, czteroosobowy skład. To dokładnie tyle osób ile może w tym rajdzie pojechać;-) Ostatnim uczestnikiem wyprawy jest Tomek, pochodzący z Białegostoku (Łukasz który z nami jeździ w Złombolu też stamtąd pochodzi;-) Teraz czeka go seria atrakcji związanych ze szczepieniami i kompletowaniem dokumentów, ale to nie jest wielki problem;-) Afryka wzywa...


Jedno miejsce zostanie z auta wymontowane, jego miejsce zajmie lodówka, która poniżej Maroka bardzo nam się przyda;-) Stawiamy na sprawdzony model, przetestowany w Złombolu, czyli porządną kompresorówkę, która daje zimne piwo bez względu na upał;-)



niedziela, 13 września 2015

Budapeszt - Bamako 2016

Złombol się skończył, a ja nie znoszę próżni. Trzeba mierzyć wysoko, celować precyzyjnie i dążyć do sukcesu. Dlatego jeszcze zimą tego roku rozpocząłem przygotowania do rajdu o którym w Polsce niewielu słyszało (raczej tylko świry podobne do mnie;-). Budapeszt-Bamako to najcięższy terenowy rajd turystyczny na świecie. I do tego charytatywny! Nie mogło być lepiej;-) Rajd odbywa się w styczniu i trwa ok. 14 dni. Trasa częściowo pokrywa się z trasą dawnego rajdu Paryż-Dakar. I my tam będziemy;-)


W sumie czeka nas ponad 8 tys. km, z czego tylko 3200 km w Europie. Rajd kończy się w Bamako, a my...

czwartek, 10 września 2015

Złombol 2015 - relacja filmowa

Wczoraj dostałem ataku weny twórczej, usiadłem do komputera i po kilkunastu godzinach mozolnego cięcia materiału stworzyłem finalne dzieło. W sumie przywieźliśmy prawie 400GB materiału filmowego z pięciu kamer, sporo czasu zajęło przejrzenie tego, wyrzucenie co zbędne, zsynchronizowanie czasów i ułożenie w głowie co ma z tego powstać. To wcale nie taka prosta sprawa;-)


Film opowiada tylko o czterech Złombolowych dniach, zupełnie pominąłem w nim to co...

środa, 2 września 2015

Złombol 2015 - relacja z całej wyprawy

Tegoroczny Złombol miał być dla naszej ekipy nieco innym wyzwaniem niż zeszłoroczny z kilku powodów. Po pierwsze wiedzieliśmy już jak to się odbywa, czego się spodziewać i jak dojechać do celu bez samodzielnie generowanych problemów, po drugie planowaliśmy znacznie dłuższą trasę niż wyznaczona przez orgów.  Ubiegłoroczne doświadczenie pozwalało nam pokusić się o zrobienie bardzo długiej trasy, na której chcieliśmy dużo zobaczyć (a właściwie to jak najwięcej;-). Plan zakładał przejechanie szesnastu krajów w szesnaście dni. Po kolei wyglądać miało to tak:

Czechy, Austria, Niemcy, Szwajcaria, Liechtenstein, Włochy, Słowenia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Albania, Macedonia, Bułgaria, Rumunia, Węgry, Słowacja.

Chwila przed startem

Przygotowania do wyprawy były proste, wiedzieliśmy co nam potrzebne, staraliśmy się wyeliminować błędy popełnione rok temu. Zmieniliśmy lodówkę na kompresorową, składane skrzynki na nieskładane (solidniejsze i lepsze), w Żuku pojawiły się haczyki na ubrania i stolik z przodu auta, a pod podłogą drugi zbiornik paliwa. To właściwie wszystko jeśli chodzi o wyposażenie;-)

Start z Warszawy do Katowic w dniu 14.08 wykonaliśmy z małym poślizgiem, ale zasadniczo był on wkalkulowany. Dojechaliśmy bez problemów w okolicy 19:00 i zarejestrowaliśmy się u organizatorów, z odbiorem naklejek. Spaliśmy w Chorzowie i rano w sobotę 15.08 stawiliśmy się na linii startu.


Ekscytacja nasza była nieco mniejsza niż rok temu, czuliśmy się starymi wyjadaczami, co nie znaczy że...

poniedziałek, 15 czerwca 2015

II Rajd Żuka - 13.06.2015

W zeszłym roku taka zacna inicjatywa jak rajd aut dostawczych, pod nazwą Rajd Żuka strasznie nas ucieszył, ale okazało się że termin pokrywa się ze Złombolem. Nie dało się tego pogodzić, więc niestety nas nie było. W tym roku pilnowaliśmy orgów aby nie skrzyżowali terminów i dali radę;-) Zatem my nie mogliśmy odpuścić...

Mazowsze to region kraju gdzie wychowała się prawie cała nasza załoga. Wiemy że jest płaskie i nudne. Nic fajnego na nim nie ma. I dzięki Rajdowi Żuka zrozumieliśmy w jakim błędzie byliśmy. Znakomicie wybrana trasa i mnóstwo pięknych widoków - to powodowało, że rozglądaliśmy się wokół siebie jakbyśmy pierwszy raz własny kraj na oczy widzieli. Naprawdę niesamowite miejsca są raptem 30 km od centrum stolicy. 

Rajd zaczynał się w Karczewie (gdzie jego start podłączono pod Dni Karczewa), na rynku przed dużą remizą. Przybyły auta dostawcze (bo to dla nich taki rajd), reprezentacja Żuków była bardzo duża - na oko stanowiły jakieś 60-70% uczestników. Poza nimi pojedyncze Nysy, Tarpany, Polonezy. Trafił się też Chevrolet ElCamino, Volkswagen T2 i Ford Transit.


Auta zjeżdżały się już od godziny ósmej, mimo że do startu było sporo czasu. Tłumnie oglądali je mieszkańcy Karczewa, a było na co popatrzeć. Niektóre pojazdy zachowane w stanie "jak z fabryki" (taka maszyna wygrała nagrodę Burmistrza Karczewa w konkursie elegancji), inne z kolei jakby dopiero co z pola przyjechały.








Po nasyceniu oczu nadszedł moment startu. Załogi wywoływano przez megafon i wypuszczano co minutę. Każda miała dokładny itinerer strzałkowy, kartę odpowiedzi i zestaw pytań i fotek. Start odbył się bardzo sprawnie i bez większych opóźnień.



Ruszyliśmy i my i to dość szybko - dostaliśmy bowiem numer 28 - taki sam jak na Złombolu;-) Na 87 załóg to całkiem niski numer, a więc i start dość szybko. Trasa na początku wiodła przez boczne uliczki Karczewa, ale niebawem opuściliśmy to gościnne miasteczko i pojechaliśmy w okolice Otwocka.



Pierwszy etap trwał około trzech godzin. Na trasie były punkty PKP gdzie można było wykazać się znajomością polskich utworów muzycznych, zbadać opuszczony i zapomniany cmentarz żydowski, zwiedzić muzeum, itd. Po drodze należało też odpowiedzieć na kilka pytań i odszukać wskazane na zdjęciach punkty. Trasa kończyła się przy zajeździe, gdzie oddawaliśmy kartę odpowiedzi i pobieraliśmy zestaw na drugi (dłuższy nieco) etap. W zajeździe odpoczęliśmy, zjedliśmy i ruszyliśmy dalej.


Drugi etap był organizacyjnie identyczny, trasa z itinererem, pytaniami i zdjęciami. Kolejne malownicze widoki, wąskie polne drogi, sporo szutrów. Żuk doskonale radził sobie z takim terenem, w końcu stworzono go w czasach kiedy takie drogi były normą;-)


Koniec imprezy miał miejsce w ośrodku wypoczynkowym Rudka. Tam każdy uczestnik dostał kiełbaskę z grilla, napój i czas na odpoczynek. W tym czasie organizatorzy podliczyli punkty i przygotowali ogłoszenie wyników. Nic nie zdobyliśmy (nie liczyliśmy zresztą na to;-), ale za to doskonale się bawiliśmy. Za rok Rajd Żuka to pozycja obowiązkowa w naszym kalendarzu.


Ogromne podziękowania i szacunek dla organizatorów - wszystko było na medal. Uczestnikom, czyli naszym konkurentom, również dziękujemy za świetną zabawę.

Dla zainteresowanych nasz film z imprezy:


P.S. Wreszcie przetestowaliśmy prysznic. Woda zatankowana do pełna (zbiornik na dachu) dzień przed startem, miała więc czas na wstępne ogrzanie. Słońce w dniu rajdu smażyło bardzo konkretnie czego skutkiem była woda o temperaturze ok. 30 st. Celsjusza wieczorem po rajdzie. Kuciak się wykąpał i był bardzo zadowolony. Pozostał bardzo delikatny zapaszek ropy, ale tylko w wodzie. Po umyciu się w niej z mydłem - nie czuć już niczego. Okazuje się zatem że nie trzeba dorabiać grzania - samo słońce daje radę, a jedziemy w końcu na południe Europy...



Ads