Translate this blog

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Złombol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Złombol. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 stycznia 2016

Nowy rok i Złombol

Najpierw Dzień Dobry Wszystkim w Nowym Roku;-) Mam nadzieję że impreza była fajna i życzę super roku 2016-go. Noc sylwestrowa to tradycyjny termin podania lokalizacji kolejnego Złombola. I tutaj organizatorzy zawiedli i nie zawiedli;-) Cel bowiem podali, ale po południu a nie w nocy;-) Wiele osób miało już szaleństwo w oczach od tego czekania...

Generalnie cel mnie nie zaskoczył, bo to Sycylia którą typowałem od dawna jako pewniaka, jednak impreza zyskała nazwę Africa Edition, bowiem chętne załogi mogą przeprawić się do Tunezji promem i tam będzie druga meta złombolowa dla twardzieli;-) Ja osobiście obstawiam że przeprawi się max. 10% załóg które wystartują, a prognozę tą sprawdzę po zakończeniu Złombola.

A teraz oddam głos organizatorom:



Katowice – الجمهورية التونسية(Tunezja) via Palermo

AFRICA EDITION
Czechy, Słowacja, Węgry, Słowenia, Włochy, San Marino, Watykan, Tunezja
10. edycja
Start: 25.09.2016
Meta: 29/30.09.2016

piątek, 23 października 2015

Druga część filmu

Trochę to potrwało, bo materiału w sumie jakieś 400 GB, a z pomysłem na montaż ciężko;-) Szło mi jak po grudzie, nie mogłem się zebrać, ale jakoś w kilka dni udało się złożyć gotowy plik. Kilka ostatnich szlifów i oto gotowy film ujrzał światło dzienne. Nie jest może doskonały, w końcu jestem tylko amatorem, ale to film z naszej przygody i jej klimat miał oddać jak najlepiej. Mam nadzieję że ten cel został osiągnięty. Zapraszam do obejrzenia.



piątek, 16 października 2015

BB2016 - audycja o nas w PR24

Jak to przypadek rządzi światem - niesamowite po prostu. Nie wierzycie? To czytajcie;-)

 Niedawno był mecz Polska-Szkocja, w Glasgow (a rok temu był w Warszawie;-). Pojechało na niego oczywiście mnóstwo kibiców, oraz komentatorzy sportowi. Jednym z nich był Pan Tomasz Zimoch, który wsiadł do taksówki naszego załoganta - Krzyśka. Ten zaś, gaduła niewyjęta (jak spora część taksówkarzy;-) zainteresował swojego klienta rajdem Budapeszt-Bamako, w którym przecież z nami jedzie. I tak już poleciało - kilka telefonów i wczoraj wieczorem Grzmiący Rydwan stawił się w jednej osobie (mojej) w studiu Polskiego Radia. 


Wyszło z tego bardzo ciekawe spotkanie, opowiedziałem słuchaczom (i prowadzącemu;-) o tym, czym jest rajd Budapeszt-Bamako, przy okazji wspomniałem też o naszym polskim Złombolu. Było szalenie sympatycznie, bardzo lubię bywać w różnych stacjach radiowych, bo panuje tam taki fajny, przesycony profesjonalizmem spokój. W eter poszła informacja o charytatywnym celu imprezy, oraz o tym ze szukamy chętnych darczyńców wszelkiej pomocy dla malijczyków. No i zawieziemy piłkę do siatkówki;-)

Jeśli ktoś chce posłuchać - to tutaj znajdzie zapis audycji. Od minuty 23:00 jest rozmowa o rajdzie. Zapraszam...

P.S. Dla potomnych - bezpośredni link do przyciętego pliku mp3.

czwartek, 10 września 2015

Złombol 2015 - relacja filmowa

Wczoraj dostałem ataku weny twórczej, usiadłem do komputera i po kilkunastu godzinach mozolnego cięcia materiału stworzyłem finalne dzieło. W sumie przywieźliśmy prawie 400GB materiału filmowego z pięciu kamer, sporo czasu zajęło przejrzenie tego, wyrzucenie co zbędne, zsynchronizowanie czasów i ułożenie w głowie co ma z tego powstać. To wcale nie taka prosta sprawa;-)


Film opowiada tylko o czterech Złombolowych dniach, zupełnie pominąłem w nim to co...

środa, 2 września 2015

Złombol 2015 - relacja z całej wyprawy

Tegoroczny Złombol miał być dla naszej ekipy nieco innym wyzwaniem niż zeszłoroczny z kilku powodów. Po pierwsze wiedzieliśmy już jak to się odbywa, czego się spodziewać i jak dojechać do celu bez samodzielnie generowanych problemów, po drugie planowaliśmy znacznie dłuższą trasę niż wyznaczona przez orgów.  Ubiegłoroczne doświadczenie pozwalało nam pokusić się o zrobienie bardzo długiej trasy, na której chcieliśmy dużo zobaczyć (a właściwie to jak najwięcej;-). Plan zakładał przejechanie szesnastu krajów w szesnaście dni. Po kolei wyglądać miało to tak:

Czechy, Austria, Niemcy, Szwajcaria, Liechtenstein, Włochy, Słowenia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Albania, Macedonia, Bułgaria, Rumunia, Węgry, Słowacja.

Chwila przed startem

Przygotowania do wyprawy były proste, wiedzieliśmy co nam potrzebne, staraliśmy się wyeliminować błędy popełnione rok temu. Zmieniliśmy lodówkę na kompresorową, składane skrzynki na nieskładane (solidniejsze i lepsze), w Żuku pojawiły się haczyki na ubrania i stolik z przodu auta, a pod podłogą drugi zbiornik paliwa. To właściwie wszystko jeśli chodzi o wyposażenie;-)

Start z Warszawy do Katowic w dniu 14.08 wykonaliśmy z małym poślizgiem, ale zasadniczo był on wkalkulowany. Dojechaliśmy bez problemów w okolicy 19:00 i zarejestrowaliśmy się u organizatorów, z odbiorem naklejek. Spaliśmy w Chorzowie i rano w sobotę 15.08 stawiliśmy się na linii startu.


Ekscytacja nasza była nieco mniejsza niż rok temu, czuliśmy się starymi wyjadaczami, co nie znaczy że...

sobota, 25 lipca 2015

Dzieje się...

Dzisiaj długi wpis, zawierający mnóstwo informacji, bo dużo się działo i dzieje, a pisać nie ma kiedy;-( Zaczynam od raportu o stanie auta, a potem opiszę skrystalizowane plany.

Jak pamiętacie Żuk wrócił do Warszawy na lawecie (w ostatnią niedzielę) i niestety do dzisiaj stoi na podnośniku. Została wyjęta pompa wtryskowa i wtryskiwacze, zdemontowana pompa hamulcowa, rozpięty układ paliwowy. Układ wtryskowy zwiedził serwis, gdzie okazało się że uległa przytarciu jedna sekcja w pompie (rok temu założone wszystkie nowe), oraz niezbędna była wymiana kompletu końcówek wtryskiwaczy. W sumie lżej o 800 zł. Do tego doliczyć trzeba 82 zł za nową pompę wstępną - stwierdziłem że chcę mieć pewność i gwarancję świętego spokoju. Na deser zaś 255 zł za nową pompę hamulcową Lucas. Tyle wydatków...

Auto poskładałem w piątek, silnik zagrał bez zarzutu, ale zabrakło czasu aby wykończyć drobiazgi i Le Żuk nie zjechał z podnośnika. Liczę że w poniedziałek się uda. 

Teraz trochę informacji o układzie hamulcowym. Wiecie (albo i nie;-) że mam założone tarczowe hamulce z Lublina z przodu auta. Niestety był z nimi pewien problem - znikał hamulec przy pierwszym hamowaniu po zmianie kierunku jazdy (przód-tył). Szukałem przyczyny bardzo długo i okazała się nią pompa hamulcowa - otóż stara, Żukowa pompa PHS-25 nie nadaje się do tarczowych hamulców, a w Lublinach montowano ją do końca 1996 roku - kiedy to zaprzestano produkcji Lublinów z bębnami z przodu! Dlatego też konieczny okazał się montaż pompy z Lublina - Lucas LSW80. 


Posiadałem takową na składzie, pozyskaną rok temu na szrocie, ale niestety okazało się że użytkownik (idiota) nalał do niej jakiegoś czerwonego płynu. Wszystkie uszczelki spuchły i pompa szmelc. Stąd konieczność zakupu nowej. Montaż dość banalny - cztery nowe otwory w grodzi, zaspawanie wgłębienia z pedale hamulca i podpięcie całości do układu hamulcowego. Działa. Niestety czeka mnie jeszcze przerobienie nawiewu na przednią szybę bo serwo nieco większe i koliduje...

Do zrobienia pozostało trochę drobiazgów, czasu może wystarczy;-) W międzyczasie przyjechała nowa kuchnia do Żuka, ale o niej zrobię osobny artykuł, bo wymaga jeszcze pewnych prac. Cierpliwości;-)

Wyklarowaliśmy też naszą planowaną trasę i nadal szukamy chętnych do odbycia jej razem z nami. Trasa zakłada odwiedzenie szesnastu państw w szesnaście dni, przejechanie dwóch wysokich przełęczy górskich (Transalpina w Rumunii niestety wypadła z planu z braku czasu) i dobrą zabawę. 

Oto nasz plan (noclegi są z grubsza orientacyjne):


W dniach wygląda to z kolei tak:

Dzień podróżyDataDystans dziennyCel
114.08296Dojazd do Katowic
215.08382Camping Neue Donau, Campingplatz Ost, 1220 Wien, Austria
316.08644Seecamping Bregenz, Hechtweg 2, 6900 Bregenz, Austria
417.08209Camping North Wind s.n.c., Via Case Sparse, 170, 22013 Domaso CO, Włochy
518.08159Kiefernhain, Via Pineta, 37, 39026 Prato Allo Stelvio BZ, Włochy
619.08302Wenecja, via Orlanda, 16 30173 CAMPALTO, VENICE (ITALY) - rezerwacja
720.08442Zadar (Chorwacja)
821.08158Split (Chorwacja)
922.08291Kotor, Autocamp Verige (Czarnogóra)
1023.08146Camping Riviera Shëngjin (Albania)
1124.08181Camping Camping Sunrise Kalishta 6330 Macedonia
1225.08400Camping Verila Bungalows Sapareva Banya Bułgaria
1326.08359Slatina
1427.08227Bungalow Balea Transfagarasan Balea Glajeriei,Nr.711 Cîrţişoara 557075 Rumunia
1528.08427Kentaur SRL - Centru Ecvestric si de Recreere - Camping Atea nr. 100 Dorolț 447131 Rumunia
1629.08315Smerek
1730.08475Warszawa
1831.08rezerwa
5413
Suma 5413 km jak znam życie to urośnie do ponad 6000. Odcinki są policzone aby się zbytnio dzień po dniu w aucie nie męczyć i miło spędzać czas. Po ubiegłym roku wiemy na ile możemy sobie pozwolić. 

Na zakończenie sprawy finansowe. Nasza załoga zebrała w sumie 2600 zł które popłynęły wprost na Złombolowe konto. Przysłużą się dzieciom - zarówno na koniec tego roku (prezenty świąteczne), jak i mamy nadzieję - w kolejne wakacje dzieciaki znowu pojadą w góry i nad morze. Gdyby ktoś jeszcze chciał wpłacić - to zapraszamy:

Fundacja Nasz Śląsk im. gen.Jerzego Ziętka z siedzibą w Chorzowie przy ul. Łani 1
Prezes Zarządu: Roman Łuczak
KRS 0000198194, NIP 954-246-81-70
Konto 72 1050 1214 1000 0023 2153 3859 (to jest subkonto Zlombol)
Tytul: Zlombol 2015 - Grzmiący Rydwan
Każda złotówka się liczy i każda trafi do dzieci. Ani jedna nie zostanie zużyta na płace, podatki, koszty obsługi itp. 

A do startu pozostało nam 20 dni...

czwartek, 9 lipca 2015

Cytadela ASG darczyńcą!

Kolejna firma potwierdziła że w tym roku wesprze ponownie ideę Złombolu za pomocą wpłaty na konto Fundacji Nasz Śląsk. Naklejka Cytadeli ponownie pomknie na Le Żuku, tym razem na Passo dello Stelvio, a potem dalej, aż do Albanii.


Dziękujemy serdecznie za wsparcie dzieci i zapraszamy miłośników ASG do odwiedzenia sklepu - jest tam mnóstwo rozmaitych akcesoriów i wyposażenia  wartego uwagi.

Gdyby jeszcze ktoś chciał wesprzeć Złombolowe konto - zapraszamy do kontaktu. Pamiętajcie że każda złotówka idzie wyłącznie na wywołanie uśmiechu dzieci. W tym roku dzięki pieniądzom mogły pojechać na kolonie i obozy!

czwartek, 18 czerwca 2015

Nowy darczyńca dla dzieci!

Jakieś 50 minut zajęło znalezienie nowego darczyńcy w miejsce jednego który w tym roku zrezygnował. Tak więc jak widać dla chcącego nic trudnego - trzeba tylko mieć rozpoznawalną markę;-) Tym razem na Żuku pojedzie logo warszawskiej przychodni weterynaryjnej Canito (www.canito.pl). To przychodnia gdzie "serwisujemy" nasze domowe zwierzaki;-) Zawsze sympatycznie, miło i sprawnie, do tego w dobrej cenie. A zwierzęta szczęśliwe. 


Tak więc Canito wesprze Złombol stosowną kwotą a my powieziemy ich logo w ramach Złombola, a potem do Albanii.

Jeśli ktoś jeszcze chciałby wesprzeć Złombol - zapraszamy do kontaktu.

UWAGA:
Dla wszystkich naszych znajomych, fanów i przyjaciół mamy dodatkową niespodziankę. Jeśli wybierzecie się do tej przychodni ze swoim zwierzaczkiem - na hasło "Grzmiący Rydwan" ceny spadną dla Was o 15% !!! Polecamy.

środa, 6 maja 2015

Szukamy partnera Złombolowego

Mamy szerokie plany na to co chcemy robić po Złombolu, o czym zresztą wstępnie wspominaliśmy w tym poście - http://grzmiacyrydwan.blogspot.com/2015/01/klarowanie-trasy.html. Zasadniczo nic nam się nie zmieniło, nadal chcemy ją zrealizować. Aby jednak wyprawa była pełniejsza, fajniejsza, bardziej wow, super i co tam jeszcze - szukamy załogi która z nami pojedzie. I teraz będzie coś na kształt ogłoszenia matrymonialnego;-)

Termin od 15 do 31 sierpnia (z opcją powrotu o dwa dni wcześniej).
Kandydat idealny to ekipa pięciu, sześciu osób w średnim wieku, ale jako że nie jesteśmy starymi ramolami z naftaliną w kieszeniach - może to być ekipa młodzieży - najważniejsze aby nasze i Wasze fale, fluidy i feromony były na podobnym poziomie;-) Z racji bezpieczeństwa i komfortu podróży preferujemy załogę z Żukiem dieslem (Andoria), lub benzynką, ostatecznie Nysa. Chodzi o zapewnienie kompatybilności części, aby każda załoga nie wiozła diabli wiedzą ile gratów. 

Chcemy razem dobrze się bawić i sprawnie przemieszczać, jeśli więc umiecie się w kilkanaście minut skrzyknąć, nie marudzicie na każdym postoju w toaletach i sklepach, oraz błyskiem rozkładacie i zwijacie obóz - to będziemy do Was, a Wy do nas pasować;-) Kolor skóry, używany język, preferencje żywieniowe i seksualne nas nie interesują - akceptujemy po prostu fajnych ludzi;-)

Jeżeli więc jakaś załoga uważa że nasz plan jest fajny (a nie jest on w 100% sztywny, podlegał będzie spontanicznym modyfikacjom) i chce z nami pojechać - niech pisze w komentarzu namiar na siebie - odezwiemy się. 

Na zakończenie - fotka Żuka w Andorze z ubiegłorocznego Złombola;-)


poniedziałek, 2 marca 2015

Le Żuk niebawem wraca do Warszawy

Zima w tym roku zrobiła sobie żarty, człowiek się niepotrzebnie zestresował, auto schował przed śniegami, szronem, zamieciami, dujawicą, gołoledzią, gradem, ruskimi wojskami i czym tam jeszcze. No i sobie biedna maszyna stoi. Wyjechała w styczniu na chwilę, na finał Orkiestry po czym znowu wróciła do ciepłej hali. Ale tak dalej być nie może. W końcu auta są do jeżdżenia, a że pogoda sprzyja to na co czekać? Pracy do zrobienia przy wozie jest całkiem sporo, mimo że wydawało mi się pół roku temu że wszystko zrobione;-)

Stoi i mu się nudzi...

Zaplanowałem sobie wstępnie wycieczkę po wóz na połowę marca. Mam nadzieję że nie przywali nagle śniegu, bo w Żuku ani miotełki, ani skrobaczki, ani wydajnego ogrzewania;-) Znaczy ciepło będzie ale dopiero na dłuższym odcinku;-) Ze trzy lata temu śniegi leżały do kwietnia, a w tym roku przyroda już budzi się do życia. Przed nami piękna wiosna, super lato i fantastyczny Złombol...

Zatem byle do połowy miesiąca i w drogę po maszynę;-) Aby zaś notka nie była za krótka - kilka fotek małego Żuka, czyli Mruczącego Rydwaniku - tak zbiorczo, dla tych co nie śledzą Facebooka;-)





środa, 25 lutego 2015

WideoRejestratory24.pl ponownie darczyńcą!

Z dużą satysfakcją i przyjemnością stwierdzamy ze firmy które w ubiegłym roku wsparły dzieci z domów dziecka poprzez wpłaty na konto Fundacji Nasz Śląsk im. gen. Jerzego Ziętka w ramach akcji Złombol - deklarują że znowu to zrobią. To chyba jakiś nałóg;-) Firma WideoRejestratory24.pl jest już w tym gronie...


W ofercie jak sama nazwa wskazuje - rozmaite rejestratory jazdy, kamery sportowe i akcesoria do nich. W ubiegłym roku zakupiliśmy w tej firmie nasz rejestrator, z dość wysokiej wówczas półki - służył nam dzielnie przez całą podróż jako główny prędkościomierz GPS i przy okazji rejestrował to co widział;-) A Wy zobaczyliście to w naszym filmie z wyprawy, który przy okazji przypomnimy:


Niestety Żuk z dieslem to wielkie wibracje, żadna kamera w nim nie jest idealnie stabilna. To prawdziwy poligon dla takich urządzeń;-) Tym niemniej rejestrator DOD robił co mógł i wyszło mu to całkiem dobrze.

Dziękujemy WideoRejestratorom za wsparcie dzieci - bo to o ich radość w tym chodzi...

wtorek, 10 lutego 2015

Ruszyły Złombolowe zapisy

Z miesięcznym poślizgiem, ale są. Na stronie www.zlombol.pl można się już rejestrować na tegoroczny rajd. Należy najpierw utworzyć konto na stronie (jeśli ktoś jeszcze nie miał), gdzie jako nazwę użytkownika podajemy nazwę drużyny. Następnie czytamy starannie to co napisano tutaj: http://zlombol.pl/pl/start2015/jak-zosta-uczestnikiem.html. Dokonujemy dwóch wpłat na podane konta i czekamy na ich potwierdzenie. Mając stosowne pliki pdf - możemy kliknąć przycisk po prawej na Złombolowej stronie:


Później pozostaje oczekiwanie na potwierdzenie rejestracji. Numer startowy nie jest znany aż do dnia startu, trzeba być cierpliwym;-) Zresztą numer nie jest ważny, liczy się dobra zabawa i wesoła ekipa z która przyjdzie nam spędzić nieco czasu;-)

Przypominam (i informuję tych co nie wiedzą) że Złombol to charytatywny rajd turystyczny, prawdopodobnie największy na świecie. Całość zebranych pieniędzy, co do ostatniego grosza - idzie na dzieci z domów dziecka. Sponsoring jest zakazany, a załogi jadą za swoje pieniądze. Złombol to niesamowita przygoda! Jeśli jeszcze nie byłeś - to na co czekasz???


Drużyna Grzmiący Rydwan jest już oficjalnie zgłoszoną ekipą, oczekujemy numerka w pierwszej dziesiątce;-) 

poniedziałek, 9 lutego 2015

Czym na Złombol: Skoda Favorit

Czesi potrafią robić auta. Zawsze mieli ciekawe i po prostu ładne konstrukcje. Wystarczy wspomnieć starą Octavię, czy MB100. Favorit i jej większy brat Forman - nieco wyłamują się ze Skodowskiego kanonu urody bo są po prostu takie sobie, ale mogą się podobać. Czy jednak nadają się do udziału w Złombolu? Odpowiedź prosta - tak i jeszcze raz tak. Nieraz w rozmowach żartuję że Favorit/Forman powinny być zakazane bo są zbyt solidne i nowoczesne.

A zatem po kolei - dlaczego taka Skoda i dla kogo?


Przede wszystkim Skodę powinni wybrać ludzie którzy o mechanice mają słabe pojęcie, a chcą się dobrze bawić i wygodnie jechać. Skoda nie ma wału napędowego i tylnego mostu (co redukuje masę, opory i elementy gotowe się zepsuć), ma tarczowe hamulce, zużywa mało paliwa i w razie awarii - pasują do niej części od Felicji (oczywiście nie wszystkie), a poza Polską jest sporo salonów Skody i szrotów gdzie można szukać części, bo są na nich Skody. Modelem Favorit wygodnie (by nie rzec komfortowo) podróżować mogą trzy osoby i wówczas mieszczą się bez boxa dachowego. Jeśli chcemy pojechać we czwórkę - szukamy modelu Forman, lub zakładamy box na Favoritkę. Jazda przez kilka tysięcy kilometrów będąc przywalonym bagażami to nie jest maksymalna przyjemność. 

Auto jest bardzo zwinne i łatwe w prowadzeniu, nie generuje też zbyt wielu problemów. Reflektory bardzo dobrze oświetlają drogę, jednakże pamiętajcie że ich odbłyśniki i szkła muszą być w doskonałej kondycji. Pewną wadą jest nieco źle zaprojektowany układ wentylacji - boczne, skrajne kratki nie dmuchają prawie wcale. Nie ma co z tym walczyć - tak po prostu jest. Skoda od 1993 roku ma nieco ładniejsze wnętrze (szczególnie tapicerka drzwi od Felicji), z lepszych materiałów. Wadą jest zazwyczaj brak konsoli środkowej przy dźwigni zmiany biegów - można ją nieraz dokupić na Allegro - warto poszukać. Warto też wiedzieć że w każdej Favoritce można wyjąć tylną kanapę w całości, lub jeśli jest dzielona - częściami. Należy położyć oparcie, zacząć je unosić wraz z siedziskiem i pod kątem ok. 45 st - po prostu wysunąć z mocowania. Może się ta wiedza przydać;-)

Bardzo dużo Favoritek (ale nie Formanów) kupowali starsi ludzie, którzy cenili Skodę za solidność. Sporo takich aut nadal stoi w suchych garażach, na czarnych tablicach rejestracyjnych, z przebiegami po 30-40 tys. km. Warto w rodzinie i okolicach takiego cacka poszukać. Aktualne ceny (realne) oscylują w okolicy 1000-3000 zł. Skody Forman są trudniej dostępne i konieczne może być sprowadzenie takiej z Niemiec, Czech, Słowacji lub Austrii. Sporo ich wyeksportowano i są na tamtejszych portalach ogłoszeniowych w cenach 250-500 Euro. 

Jeśli kupujemy auto które sporo jeździło - trzeba obejrzeć starannie progi, tylne nadkola oraz auto z kanału - czy przypadkiem korozja już go nie kończy. Kompletnie nie zwracamy uwagi na przebieg licznikowy - wszystkie te auta cierpiały na problem z zębatką w prędkościomierzu (wykonana chyba z brązu) - wycierała się i przestawał działać główny i dzienny licznik kilometrów (ale prędkościomierz działał). Naprawa polegała na wymianie całego prędkościomierza, co tanie nie było, więc wszyscy nagminnie to ignorowali. Jest sposób naprawy taniej (robiłem tak 15 lat temu w swojej Favorit) - wymienia się tylko samą zębatkę bo pasuje od Skody 105/120 i można ją kupić luzem;-) Tak więc do wyniku na liczniku podchodzimy z dystansem i nieufnością. Liczy się tylko stan techniczny. 

Silniki w Favorit to wyłącznie 1,3 benzynowy, z gaźnikiem, a od 1993 montowano wtrysk jednopunktowy z Felicji. Łatwo je odróżnić własnie po wnętrzu - te z wtryskiem mają nowsze boczki drzwi i inne fotele. Gaźnikowa jest prostsza i oferuje mniej problemów z układem paliwowym;-) Skoda występowała jako model 135 i 136. Ta druga miała trochę większy stopień sprężania i była ciut mocniejsza i szybsza. Silnik nie powinien kopcić na niebiesko i śmierdzieć palonym olejem. Warto zrobić pomiar kompresji w cylindrach.

Jeśli maszyna została kupiona to czeka nas:
  1. Wymiana rozrządu, oleju w silniku, kontrola stanu silnika (pomiar kompresji i opcjonalnie próba olejowa). Wymienić oczywiście świece i kabelki należy. Kontrola stanu kopułki i palca rozdzielacza. 
  2. Płukanie chłodnicy i układu, można chłodnicę oddać na przegląd, zalanie świeżym i dobrym płynem. Sprawdzenie stanu przewodów gumowych od układu chłodzenia.
  3. Kontrola hamulców, jeśli trzeba to wymiana. Skoda Favorit ma fabrycznie bardzo dobre hamulce, bez problemu blokujące koła - więc jeśli zakupiony egzemplarz tego nie potrafi - bierzcie się do naprawy;-)
  4. Kontrola amortyzatorów w stacji diagnostycznej. Wymiana jest prosta i realna do wykonania samodzielnie na podwórku, z tym że do przednich kolumn potrzebny jest ściągacz do sprężyn. Tylne rozkładają się bez niego.
  5. Sprawdzenie stanu alternatora i ewentualne oddanie do przeglądu
  6. Kontrola stanu ogumienia, ewentualnie zakup nowego, sprawdzenie stanu łożysk w piastach czy nie szumią.
  7. Kontrola układu wydechowego.

I to z grubsza wszystko. Mówiłem że to proste auto. Warto kupić na Allegro podręcznik napraw do Skody - jest bardzo rzetelnie napisany i kiedyś sporo z niego korzystałem. Pamiętajcie też o bardzo, ale to bardzo ważnej rzeczy - Favorit poskręcany jest śrubami z nietypowymi (jak na auto) łbami - zatem niezbędnie koniecznie musicie mieć klucze parzyste i to najlepiej po dwa - 10, 12, 14, 16, 18 mm - zarówno płaskie jak i nasadowe. 

To niebieskie coś w poprzek zdjęcia, za filtrem to własnie rozpórka usztywniająca.

Po otwarciu maski powinna być widoczna poprzeczka pomiędzy amortyzatorami. Jeśli jej nie ma - trzeba poszukać i dokupić. Powoduje ona dodatkowe usztywnienie nadwozia - podobno bez niej pękały przednie szyby - u mnie była pęknięta mimo poprzeczki;-)

Favorit bardzo dobrze znosi instalację gazową, jeśli więc kupiliście z instalacją - zadbajcie o jej sprawność. Jeśli zaś instalacji nie ma - to Wasz wybór czy dokładacie. W wersji gaźnikowej nie powinna taka instalka być droższa niż jakieś 1600 zł. Z tym że Skoda spali ok. 7 litrów na 100, więc sens montażu na jeden wyjazd jest nieuzasadniony, bo za paliwo na 3000 km dacie 1000 zł przy cenie litra 5 zł. Instalacja się po prostu nie zwróci.

Co zapakować do bagażu jako części zamienne? Na pewno trzeba mieć zawór nagrzewnicy (kosztuje 35 złotych) - jest on z bakelitu i czasem urywa się króciec. Jeśli nie macie wtedy ze sobą nowego zaworu - trzeba za pomocą kawałka rurki zrobić obejście nagrzewnicy, ale w górach może ona być przydatna, więc lepiej mieć sprawną. 


Poza tym wrażliwym elementem zabieramy zapasową kopułkę, aparat zapłonowy, pompę paliwa, palec rozdzielacza, moduł zapłonowy i cewkę wysokiego napięcia. Możemy dorzucić jeden przegub i jedną półoś. Do tego silikon uszczelniający (odporny na temperaturę). Jeśli hamulce są ok, to do nich nie potrzebujemy części zamiennych;-) Ponadto tradycyjny zapas opasek typu trytytka, taśma naprawcza (ResqTape), trochę rurek i zacisków.

Skoda po powrocie ze Złombola może spokojnie służyć do codziennej jazdy, to normalny, współczesny samochód...

piątek, 30 stycznia 2015

Powstaje mały Żuczek

W złombolowej podróży oprócz pieska z kiwającą główką na desce rozdzielczej stał model Żuka A07 - prezent od kolegi - Arendiego. Żuczek w Żuczku pokonał całą trasę i nic mu się nie zepsuło;-) Jednakże z okazji pierwszej rocznicy zakupu dużego Żuka, postanowiłem upodobnić model do jego pierwowzoru fizycznego. Dlatego też został wysłany do firmy TrackerArt gdzie przejdzie metamorfozę.


Na początek maszyna została rozebrana do zera. Blacharz z lakiernikiem zajęli się niezbędnymi poprawkami i nanieśli pierwszą warstwę lakierniczą:


Suzuki Vitara już czeka aby oddać swoje koła. Żeby  było zabawniej - kolor Vitary jest prawie identyczny z kolorem prawdziwej Vitary która oddała swoje koła dużemu Żukowi (widziałem ją;-) Cały model zostanie pięknie wykonany, z bagażnikiem na dachu, boxem i zbiornikiem na nim. Może nawet na desce pojawi się malutki piesek i Żuczek;-) Boki zostaną oklejone reklamami i numerami startowymi - jak w oryginale. Będzie piękny i znowu pojedzie w Złombolu.

czwartek, 29 stycznia 2015

Deltashop ponownie darczyńcą Grzmiącego Rydwanu!

Auto jeszcze zimuje, ale powoli szykuję się do jego przyprowadzenia i dokonania kilku zmian;-) Nie tracąc czasu pytam też ubiegłorocznych darczyńców czy chcą znowu wspomóc dzieciaki i zachować swoje naklejki na Żuku. Dziś Deltashop potwierdził że wzorem Xicorr Watches też chce nadal wspierać Domy Dziecka na Śląsku. Mam deklarację finansową, zasadniczo wymagane minimum 1500 zł darowizn osiągnąłem. Nie spoczywam jednak na laurach i mam szczery zamiar zebrać więcej niż rok temu. 

Krótkie info o Deltashop - to sklep głównie dla miłośników airsoftu - czyli strzelania do siebie plastikowymi kulkami 6mm z bardzo wiernych replik broni. Nie należy go mylić z paintballem, bowiem to nieco inna rozrywka, bardziej promilitarna. Gdybyście chcieli zapoznać się z ofertą naszego darczyńcy - kliknijcie w poniższe logo:


W imieniu całej Złombolowej społeczności, oraz dzieci i swoim własnym, serdecznie dziękuję za wsparcie szczytnej idei. 

Na koniec informacja dla niezorientowanych - pieniądze idą w 100% na cel. Ani złotówka nie wspomaga naszej załogi, ani żadnej innej. Nie jest tez zużywana na żadne cele administracyjne - każda trafia wprost do dzieci.

środa, 28 stycznia 2015

Klarowanie trasy

Wstępnie rozpisałem trasę na 15 dni (bez dni odpoczynku). Zawiera ona etapy o różnych długościach, starałem się nie przekraczać 500 km na dzień bo to bywa mordęgą. W zapasie mam dwa dni, możemy też któryś etap "pożreć" robiąc go dodatkowo po kawałku przez dwa dni, co da nam kolejny dzień wolny. Trasa jest nieco na styk, w razie konieczności obetnę z niej z żalem Albanię z Macedonią. Zdecydowanie chcemy zaliczyć w jednej podróży trzy słynne drogi - czyli przełęcz di Stelvio (to akurat proste bo tam meta Złombola), trasę Transfăgărășan  i Transalpinę w Rumunii. Do tego pobyczymy się na plaży, zwiedzimy Wenecję (po raz drugi;-) i zobaczymy dużo krajów. Nie mamy na razie precyzyjnych planów typu - to muzeum, tamten most i to cudowne jezioro. Będziemy jak w roku ubiegłym brali to co jest i cieszyli oczy widokami. 

Trasa zatem przedstawia się na ta chwilę tak: 


Podzielona wstępnie na dni:

Dzień podróżyDataDystans dziennyCel
114.08296Dojazd do Katowic
215.08387Wiedeń (Austria)
316.08622Bregencja (Austria)
417.08118Davos (Szwajcaria)
518.08224Colico Piano (Włochy)
619.08202Prad am Stilfserjoch, (Włochy)
720.08Bankiet i przerwa na mecie
821.08376Wenecja (Włochy)
922.08557Split (Chorwacja)
1023.08381Bar (Czarnogóra)
1124.08271Ohrid (Macedonia) przez Albanię i Tiranę
1225.08407Okolice Sofii w Bułgarii
1326.08533Bradu (Rumunia) - Transfăgărășan 
1427.08436Zalau (Rumunia) - Transalpina
1528.08434Nowy Sącz przez Satoraljaujhely (Węgry)
1629.08367Warszawa
1730.08rezerwa
1831.08rezerwa
5611

Zobaczymy co uda nam się zrealizować, trasa trudna, wymagająca, ale realna. Cenowo przy założeniu ok. 5 zł za litr ON - wydamy na tej trasie ok. 2800 zł. Liczę mocno na to że jak zjedziemy z Włoch w dół - zrobi się nieco taniej z jedzeniem i paliwem, co powinno nam pozwolić na nieograniczone obżerania się w przydrożnych karczmach z prawdziwym regionalnym jedzeniem. W Barcelonie jeden taki wypad potrafił kosztować 120 Euro za pięć osób, a wcale nie pękaliśmy z przejedzenia;-)

Przygotować musimy tym razem paszporty, bo po drodze kilka nieunijnych krajów. Do tego czeka nas nieco trudniejsze rozliczenie bo nie wszędzie będzie Euro - sporo wymian gotówki nieuniknione. Wykupimy też jakieś dobre ubezpieczenie medyczne i OC. No i znajdziemy fajną ekipę która zechce z nami tą trasę drugim Żukiem zrobić;-)


niedziela, 25 stycznia 2015

Więcej paliwa i w drogę

Bogatszy o doświadczenie zeszłorocznego Złombola postanowiłem wzbogacić maszynę o dodatkowy zbiornik paliwa. Mając dwa baki - będziemy mogli tankować więcej tam gdzie taniej, oraz wyeliminuje nam to problem z szukaniem stacji co kilkaset kilometrów. W tym celu planuję przesunąć tłumik na tył auta, a w jego miejscu umieścić drugi fabryczny zbiornik z Żuka. Ponieważ na razie jest to faza rozważań - w grę wchodzi też płaski zbiornik z Lublina, który ma w sumie ok. 88 litrów pojemności (Żukowy ma 55 litrów). Rozważałem zastosowanie zaworu trójdrożnego z Uaza, ale jest on dość prymitywny i generuje pewne problemy, a ja lubię jak jest wypas;-) 

Podstawowym problemem przy dodaniu drugiego zbiornika jest drugi wlew. W tym wypadku musi się on znaleźć po drugiej stronie auta, niedaleko drzwi kierowcy (zbiornik po obróceniu będzie miał wlew "z drugiej strony"). W tym celu wytnę z dawcy kawałek z osłoną wlewu i wspawam to po lewej stronie auta. Coś tak jak na fotce niżej:


Wyraźnie widać gdzie znajdzie się drugi wlew. Będzie można podjechać z dowolnej strony dystrybutora, a do tankowania drugiego baku przełoży się "pistolet" pod autem. Postanowiłem nie łączyć zbiorników żadnym przelewem, tudzież łącznikiem, bowiem uznałem że lepiej mieć dwa odrębne zbiorniki (mniejsze ryzyko wylania się paliwa z obu przy uszkodzeniu łącznika). Pozostał problem przełączania zbiorników. Tutaj jest pewien problem. W radzieckim UAZie są dwa baki i można zastosować ręczny kranik od tego auta. Koszt to ok. 40 zł. Ma to rozwiązanie dwie wady - po pierwsze przełącza tylko ssanie, a nie powrót paliwa (paliwo nadal wraca tylko do zbiornika pierwszego) - zatem najpierw musiałby zostać opróżniony zbiornik pierwszy, następnie przełączenie na drugi, tymczasem powrót przywracałby w pierwszym zbiorniku paliwo (a dzieje się to dość szybko). Trzeba pilnować aby się nie przelało i nie zaczęło wylewać. Taki problem ma jedna z załóg z którą konsultowałem rozwiązanie. Kiedy pierwszy zbiornik napełni się paliwem - trzeba się znowu nań przełączyć i opróżnić i znowu przejść na drugi i patrzeć jak przybywa przez powrót w pierwszym, itd. Drugą wadą jest brak wskazania poziomu paliwa w dodanym zbiorniku.

Wymyśliłem zatem może pozornie bardziej skomplikowane rozwiązanie, ciut droższe (o 200% :-), ale za to pozbawione wad ręcznego przełączania. Do tego celu posłużą cztery elektrozawory od instalacji LPG - te odcinające benzynę. Jeden kosztuje ok. 45 zł w detalu, do tego dwa przekaźniki po 5 zł, dwa trójniki, trochę kabelków, konektorów i przewodów paliwowych giętkich. Wymyśliłem takie rozwiązanie:
  • na każdy przewód paliwowy (ssący i powrotny) zakładamy elektrozawór. Wymyśliłem że całość umieszczę w podstawie fotela kierowcy aby mieć dobry dostęp w razie konieczności wymiany, lub zmostkowania czy obejścia zaworu, oraz aby zawory nie cierpiały od wody i innego paskudztwa z drogi zbieranego (gdyby wisiały pod autem, ale rozważam jeszcze ich montaż od dołu i jakąś osłonę)
  • tworzę kawałek instalacji elektrycznej która będzie za pomocą dwóch przekaźników naprzemiennie otwierała i zamykała zawory parami, oraz przełączała wskaźnik poziomu paliwa. Z tego właśnie względu najlepiej byłoby użyć drugiego identycznego zbiornika, ale kusi ten większy od Lublina (boję się jednak że nie będzie poprawnie wskazywał poziomu, ale to się jeszcze zbada)
  • montuję prosty dźwigniowy przełącznik zbiorników w podstawie fotela kierowcy, tak abym prawą dłonią sięgał do niego bez problemu
  • może ze dwie diody informujące o tym który zbiornik jest opróżniany;-)
Przygotowałem gustowny schemacik elektryczny:



Jak widać proste jak budowa cepa. Podpinamy elektrozawory do jednego przekaźnika, kabelek idący do wskaźnika poziomu paliwa przechwytujemy z wiązki idącej właśnie pod fotelem kierowcy i dopinamy do drugiego przekaźnika. Jakby ktoś się chciał sam pobawić tym schematem to na końcu postu jest specjalny link. Potem można sobie schemat zmodyfikować. W roli wskaźników i cewek elektrozaworów użyłem diody LED dla lepszego zobrazowania podania zasilania na konkretne elementy. 

Numerki styków w przekaźniku macie poprawnie, widać ze są dwa czujniki poziomu paliwa, jeden wskaźnik i cztery elektrozawory. W sumie nie ma się co w tym zepsuć jeśli tylko porządnie zrobicie instalację. Okablowanie wystarczy o przekroju 1,5 mm2, grubsze zbędne bo nie ma tu dużych prądów, a przekaźniki mają załatwić tylko przełączanie parami. Jak ktoś się bardzo uprze to zrobi to i bez przekaźników, na dużym przełączniku dwustanowym. 

Teraz ważna uwaga - zawory do benzyny stosowane przy instalacjach LPG są zawsze zamknięte kiedy nie jest zasilana ich cewka. Czyli ewentualne spadnięcie kabelka po prostu zamknie zawór uniemożliwiając wypływ paliwa. W sytuacji kiedy z jakiegoś powodu pojawi się problem na zasilaniu elektrozaworów - każdy z nich ma ręczny zaworek otwierający go. Wówczas odpinamy kabelki od elektrozaworów (warto sobie zawory i kabelki przy montażu opisać) i przełączamy parę zaworów z danego zbiornika w pozycję otwarty - ręcznie. To zapewnia nam dalszą jazdę bez konieczności zasilania tego elementu układu.



Przekaźnik dwustanowy, występuje w każdym aucie

System ten zapewni bezproblemowe przełączanie zbiorników wraz z powrotami, oraz da poprawne wskazanie poziomu paliwa w zbiornikach. Nieco zabawy będzie z odpowietrzeniem układu, bowiem konieczne będzie przepompowanie paliwa ręcznie z obu zbiorników aby wyeliminować zapowietrzenia, ale to jest do zrobienia. Jeśli ktoś widzi gdzieś błąd w rozumowaniu - proszę o info w komentarzach.

Jeśli ktoś jest totalnym leniuszkiem to może zastosować takie rozwiązanie. Gotowe, bez rzeźbienia, ale za to ciut droższe no i w razie padu - pada całe, a nie jeden tani zawór lub przekaźnik. Tym niemniej warto wiedzieć że istnieje gotowiec. Gdyby kosztował powiedzmy 150 zł - kupiłbym. Dziękuję koledze Rafałowi za podesłanie linka.




Ads