Translate this blog

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 sierpnia 2015

Ostatni darczyńca

Rzutem na taśmę, w ostatniej chwili do grona darczyńców pozyskanych przez naszą załogę dołączyła firma Call Center Poland - http://www.ccp.com.pl/. Postanowili że pomogą i pomogli. Wpłacili gotowiznę na konto fundacji, a nam przysłali potwierdzenie wpłaty i naklejkę na auto. Zajęła ona zaszczytne miejsce na przednim, prawym błotniku, co widać na poniższej rycinie;-)


A jak ktoś mało widzi to...

niedziela, 26 lipca 2015

Internet na Złombolu

Niestety nadal kochana Unia Europejska nie opanowała tematu roamingu danych i nadal łupieni jesteśmy bezlitośnie przez operatorów (a raczej oprawców). To co robią, nazywa się pospolitym złodziejstwem, ale ponieważ robią to w majestacie prawa - możemy tylko wybaczyć. Żądanie bowiem 200 zł za 1 gigabajt danych (i to liczonych w obie strony) to rozbój w biały dzień na prostej drodze. Skoro jednak im wolno to korzystają i nikt nic na to nie poradzi.

Po pierwsze trzeba się dobrze zastanowić nad tym do czego, oraz ile tego internetu potrzebujemy. Jeśli chcemy móc korzystać z nawigacji Google, oraz Złombolowego Donosiciela - to wystarczy nam stosunkowo niedużo danych. Można przyjąć że dobrze skonfigurowany telefon pochłonie jakieś 500MB na całej trasie. Po drugie zaś musimy wybrać odpowiednią ofertę od operatora, a opcji jest bez liku. Dlatego stworzyłem niniejszy poradnik, ważny tylko w wakacje 2015 roku;-)

Zaczniemy od przygotowania urządzenia. Aby działał Donosiciel potrzebny jest telefon lub tablet z Androidem. Donosiciel Złombolowy zużywa minimalną ilość danych, ale samo urządzenie cały czas łączy się z internetem, odbiera statusy z Facebooka, kursy walut, pogodę i co tam jeszcze mamy skonfigurowane. Wszystko to dodatkowo pożera pakiet danych i to całkiem rączo. Dlatego najpierw wchodzimy z poziomu urządzenia do Sklepu Play (Google) i wybieramy ustawienia. Następnie zakazujemy automatycznej aktualizacji jakichkolwiek programów. Pamiętajcie jednak że nadal odbierane będą informacje o nowej wersji, z tym że samo powiadomienie "waży" niewiele w stosunku do objętości samego programu.

Druga czynność to instalacja programu który zapobiegnie zużywaniu danych - nazywa się Mobivol i znajduje w Sklepie Play. Zainstalujcie, uruchomcie i w ustawieniach wybierzcie aby uruchamiał się wraz ze startem systemu. Następnie w zakładce Firewall Rules znajdziecie wszystkie zainstalowane programy. Przy każdym jest ikonka GSM i WiFi. Odznaczcie wszystkim programom GSM, pozwalając tylko Donosicielowi i temu co Wam potrzebne korzystać z łącza GSM. Następnie przełączamy suwaczek w pozycję Mobivol włączony. Zostaniemy zapytani czy zgadzamy się aby ruch szedł przez serwery VPN Mobivol, co też czynimy i od tego momentu z internetu korzystają po łączu GSM tylko programy którym pozwoliliśmy. Proste i łatwe.

Nie zalecam wkładania karty SIM do urządzeń które potrafią "rozdzielać" internet po WiFi - bowiem dowolny komputer, lub komórka podłączona do takiego WiFi będzie je traktować jak łącze bez ograniczeń i błyskawicznie zużyje pakiet danych.

Jakiego wybrać operatora? W tym sezonie mamy tylko dwie ciekawe oferty do wyboru. Polski PLUS i niemiecka Mobilka. Pierwszy możemy wybrać w wersji abonamentowej - w ramach usługi dostępu do internetu dokupujemy Pakiet Atlantycki. Ceny jak niżej:


W tej wersji trzeba się upewnić że po wyczerpaniu pakietu transmisja automatycznie ustanie i nie zwiększy drastycznie rachunku. Ceny są całkiem przyzwoite, inni operatorzy oferują 1  GB za ok. 200 zł. Szczegóły tej oferty tutaj.

Jako że najlepiej czuję się kiedy sam kontroluje pewne rzeczy - zalecam użycie kart prepaid, gdzie nie ma obawy że pakiet się nie wyłączył i czeka nas smutna niespodzianka. PLUS na szczęście ma ofertę dla takich jak ja - ten sam Pakiet Atlantycki, w nieco gorszych cenach, ale na kartach prepaid.


Szału może nie ma, bo 1GB wychodzi za 150zł, ale mamy pełną kontrolę. Przed wyjazdem ładujemy kartę powiedzmy za 60 zł, co pozwoli nam odpalić cztery pakiety. Zawsze też możemy zdalnie doładować kartę z konta bankowego przez internet gdyby nam zabrakło kasy na kolejny pakiet. Szczegóły tej oferty tutaj.

Ostatnia opcja to niemiecka Mobilka. Dystrybucją kart zajmuje się w Polsce jedna firma. Za 45 zł kupujemy kartę startową z 10 Euro na koncie. Doładowanie przez internet nie jest do końca proste, ale  możliwe przy pomocy translatora;-) Karty możemy używać w Niemczech i UE, z małym ale - musimy zdecydować się gdzie się bardziej przyda. W tym roku Złombol przez Niemcy tylko przejeżdża, zatem Mobilki nie warto użyć na terenie tego kraju ze względu na koszty. 1MB kosztuje w Niemczech 0,49 Euro, aby nie zapłacić tak zbójeckiej stawki trzeba włączyć pakiet Flat 1GB za 9,90 Euro. Skoro po chwili Niemcy opuścimy - to nie ma to sensu. Startowe 10 Euro zużywamy zatem na dwa pakiety internet UE po 4,90 Eur za 100MB. Sumarycznie 1GB kosztuje ok. 204 zł. Drożej niż w Plusie i nieco bardziej skomplikowanie, ale awaryjnie może się przydać.

Nie zapomnijcie oczywiście zapisać sobie kodów do aktywacji pakietów, sprawdzania stanu konta, itd., bo bez tego długo z dobrodziejstw cywilizacji się cieszyć nie będziecie;-)

Mam nadzieję że przyda się tegorocznym podróżnikom powyższy zbiór danych. 

czwartek, 9 lipca 2015

Cytadela ASG darczyńcą!

Kolejna firma potwierdziła że w tym roku wesprze ponownie ideę Złombolu za pomocą wpłaty na konto Fundacji Nasz Śląsk. Naklejka Cytadeli ponownie pomknie na Le Żuku, tym razem na Passo dello Stelvio, a potem dalej, aż do Albanii.


Dziękujemy serdecznie za wsparcie dzieci i zapraszamy miłośników ASG do odwiedzenia sklepu - jest tam mnóstwo rozmaitych akcesoriów i wyposażenia  wartego uwagi.

Gdyby jeszcze ktoś chciał wesprzeć Złombolowe konto - zapraszamy do kontaktu. Pamiętajcie że każda złotówka idzie wyłącznie na wywołanie uśmiechu dzieci. W tym roku dzięki pieniądzom mogły pojechać na kolonie i obozy!

czwartek, 18 czerwca 2015

Nowy darczyńca dla dzieci!

Jakieś 50 minut zajęło znalezienie nowego darczyńcy w miejsce jednego który w tym roku zrezygnował. Tak więc jak widać dla chcącego nic trudnego - trzeba tylko mieć rozpoznawalną markę;-) Tym razem na Żuku pojedzie logo warszawskiej przychodni weterynaryjnej Canito (www.canito.pl). To przychodnia gdzie "serwisujemy" nasze domowe zwierzaki;-) Zawsze sympatycznie, miło i sprawnie, do tego w dobrej cenie. A zwierzęta szczęśliwe. 


Tak więc Canito wesprze Złombol stosowną kwotą a my powieziemy ich logo w ramach Złombola, a potem do Albanii.

Jeśli ktoś jeszcze chciałby wesprzeć Złombol - zapraszamy do kontaktu.

UWAGA:
Dla wszystkich naszych znajomych, fanów i przyjaciół mamy dodatkową niespodziankę. Jeśli wybierzecie się do tej przychodni ze swoim zwierzaczkiem - na hasło "Grzmiący Rydwan" ceny spadną dla Was o 15% !!! Polecamy.

wtorek, 10 lutego 2015

Ruszyły Złombolowe zapisy

Z miesięcznym poślizgiem, ale są. Na stronie www.zlombol.pl można się już rejestrować na tegoroczny rajd. Należy najpierw utworzyć konto na stronie (jeśli ktoś jeszcze nie miał), gdzie jako nazwę użytkownika podajemy nazwę drużyny. Następnie czytamy starannie to co napisano tutaj: http://zlombol.pl/pl/start2015/jak-zosta-uczestnikiem.html. Dokonujemy dwóch wpłat na podane konta i czekamy na ich potwierdzenie. Mając stosowne pliki pdf - możemy kliknąć przycisk po prawej na Złombolowej stronie:


Później pozostaje oczekiwanie na potwierdzenie rejestracji. Numer startowy nie jest znany aż do dnia startu, trzeba być cierpliwym;-) Zresztą numer nie jest ważny, liczy się dobra zabawa i wesoła ekipa z która przyjdzie nam spędzić nieco czasu;-)

Przypominam (i informuję tych co nie wiedzą) że Złombol to charytatywny rajd turystyczny, prawdopodobnie największy na świecie. Całość zebranych pieniędzy, co do ostatniego grosza - idzie na dzieci z domów dziecka. Sponsoring jest zakazany, a załogi jadą za swoje pieniądze. Złombol to niesamowita przygoda! Jeśli jeszcze nie byłeś - to na co czekasz???


Drużyna Grzmiący Rydwan jest już oficjalnie zgłoszoną ekipą, oczekujemy numerka w pierwszej dziesiątce;-) 

czwartek, 29 stycznia 2015

Deltashop ponownie darczyńcą Grzmiącego Rydwanu!

Auto jeszcze zimuje, ale powoli szykuję się do jego przyprowadzenia i dokonania kilku zmian;-) Nie tracąc czasu pytam też ubiegłorocznych darczyńców czy chcą znowu wspomóc dzieciaki i zachować swoje naklejki na Żuku. Dziś Deltashop potwierdził że wzorem Xicorr Watches też chce nadal wspierać Domy Dziecka na Śląsku. Mam deklarację finansową, zasadniczo wymagane minimum 1500 zł darowizn osiągnąłem. Nie spoczywam jednak na laurach i mam szczery zamiar zebrać więcej niż rok temu. 

Krótkie info o Deltashop - to sklep głównie dla miłośników airsoftu - czyli strzelania do siebie plastikowymi kulkami 6mm z bardzo wiernych replik broni. Nie należy go mylić z paintballem, bowiem to nieco inna rozrywka, bardziej promilitarna. Gdybyście chcieli zapoznać się z ofertą naszego darczyńcy - kliknijcie w poniższe logo:


W imieniu całej Złombolowej społeczności, oraz dzieci i swoim własnym, serdecznie dziękuję za wsparcie szczytnej idei. 

Na koniec informacja dla niezorientowanych - pieniądze idą w 100% na cel. Ani złotówka nie wspomaga naszej załogi, ani żadnej innej. Nie jest tez zużywana na żadne cele administracyjne - każda trafia wprost do dzieci.

sobota, 17 stycznia 2015

Film z WOŚP 2015

Le Żuk powstał głównie jako auto wyprawowe, ale wykorzystywany jest do różnych działań związanych z celami charytatywnymi. Brał (i znowu weźmie) udział w Złombolu, a teraz został zaproszony do udziału w finale WOŚP w Piotrkowie Trybunalskim. Jako że tam spędza zimę w ciepłej hali, nie stanowiło to większego problemu;-) 

Trochę było problemów z rozruchem leniwego silnika, ale po chwili pracował idealnie. Żuk chętnie pokonał kilka kilometrów i stanął na parkingu przy piotrkowskim oddziale Uniwersytetu Świętokrzyskiego. Tam ustawiały się różne klasyki, wozy bojowe Straży Pożarnej, Straży Miejskiej i Policji. Było sporo do oglądania, zainscenizowany nawet całkiem ładny "dzwon" dwóch aut i zaprezentowano akcję ratowniczą z użyciem ciężkiego sprzętu. 


Mnie osobiście najbardziej zainteresował pożarniczy Star 25 z OSP w Przygłowie (9km od Piotrkowa). Starannie obejrzałem, sfilmowałem, pogadałem, wysłuchałem historii i informacji o wyposażeniu. Za to wszystko bardzo druhom dziękuję. Poniżej film pokazujący jak dobrze jest staremu Starowi na strażackiej emeryturze;-) Miłego oglądania.

wtorek, 13 stycznia 2015

Xicorr znowu wspiera dzieci!

Ci pilniejsi czytelnicy wiedzą co to jest Xicorr. Ci nowi zaraz się dowiedzą;-) Xicorr to polska manufaktura zegarkowa. Mieści się w Warszawie, na Pradze i wymawia się jej nazwę po warszawsku - Sikor - czyli zegarek gwarowo. Produkują kultowy model zegarka Warszawa M20 i szykują się do wypuszczenia Polskiego Fiata Akropolis i Syreny Sport (nawet są już przedpłaty na Fiata;-)  

Warszawa M20 nr seryjny 017

Zegarki robią piękne, z duszą i pasją. Mechaniczne maszyny, tak jak nasze stare auta - bez elektroniki, czysta praca mechanizmu. Xicorr w ubiegłym roku w styczniu został darczyńcą naszej załogi. W tym roku mamy już zapewnienie że ponownie wesprze dzieci i jego naklejka reklamowa pojedzie znowu w świat. Serdecznie dziękujemy w imieniu dzieci i całego Złombola. 

Żuk w Saint Tropez z reklamą Xicorr'a

Swoją drogą - wiem o przynajmniej dwóch Złombolowiczach którzy kupili Warszawę M20 bo zobaczyli reklamę na naszej maszynie i zaciekawiło ich to. Namacalny dowód że reklama działa;-)


Xicorrowi życzymy wielu fajnych zegarków. Jest jeszcze tyle polskich aut które można uwiecznić w ten sposób...

niedziela, 30 listopada 2014

Złombol 2015???

Znaki zapytania w tytule to niestety nie przypadek. Organizatorzy dali informację której bardzo obawiały się setki osób - jest ryzyko że w 2015 roku impreza się nie odbędzie. Na szczęście to jeszcze nic pewnego, a ciśnienie ludzi którzy chcą Złombola jest tak duże, że wszystko może się jeszcze zdarzyć. Przy okazji ujawniona została od dawna oczekiwana wiadomość o liczbie aut i ludzi biorących udział w tym roku. Zgłosiło się 401 maszyn (załóg), wystartowało 342, a dojechało do mety 310. W sumie 1165 osób siedziało we wszystkich pojazdach. Matematycznie rzecz biorąc niewiele się pomyliłem, oceniając straty przedbitewne na 10% - wyszło minimalnie więcej, około 14%. Jak na skalę imprezy - nie tak dużo. Po raz pierwszy ruszyło ponad 300 maszyn i po raz pierwszy ponad 300 dojechało. Zebrano wielką górę pieniędzy - ponad 676 tysięcy złotych.

Poniżej post od organizatorów, opublikowany na Facebooku:

"Słuchajcie... wiemy że czekacie na after, na odpowiedź na maile, na potwierdzenie złombolu 2015 i pewnie coś jeszcze się znajdzie.
Całą silę i czas pożytkujemy na jak najlepsze wydanie ponad 676 TYSIĘCY ZŁOTYCH, które dzięki wam trafiły na złombolowe konto. Sprawa nie jest prosta i bardzo zajmująca Objechanie wszystkich domów dziecka i weryfikacja ich próśb pochłania wiele energii, a uzyskanie najlepszej ceny na te rzeczy to walka z wiatrakami (tegoroczne dd są w Sosnowcu, Chorzenicach, Zabrzu, Bytomiu i Zawierciu)
Staramy się sprostać temu zadaniu i stanąć na jego wysokości! Tylko jak tu znaleźć czas na planowanie 2015 roku? Ta machina powinna ruszyć już przynajmniej dwa tygodnie temu, a my naprawdę nie mamy jak. Daliśmy sobie deadline do Mikołaja, zobaczymy.
Na dzień dzisiejszy możemy jednak napisać, że jeśli 9 edycja odbędzie się w 2015 roku nie damy z siebie 110% jak mamy w zwyczaju. 2 z 3 organizatorów nie może z powodów rodzinnych wyjechać na złombol 2015 i będą mieć bardzo utrudnioną możliwość pracy nad nim.

W każdym razie złombol się odbędzie, nie wiadomo tylko czy w 2015 czy 2016"

No to teraz czekamy do Mikołaja - czyli 6.12. Zobaczymy co dalej z imprezą... 

niedziela, 9 listopada 2014

Złombol 2015

Złombol 2014 już za nami od ponad półtora miesiąca. Emocje opadły, wspomnienia pozostały. Dla tych którzy tego bloga widzą teraz po raz pierwszy w życiu - spójrzcie nieco wyżej na link Żukowe Podróże i poczytajcie o Złombolu 2014. 

Sporo ludzi nie może się doczekać informacji gdzie pojedzie przyszłoroczny Złombol. Tajemnica jest całkowita i zostanie zdradzona zgodnie ze złombolową tradycją w noc sylwestrową, tuż po północy. Wtedy wszystko stanie się jasne, zobaczymy czyje spekulacje na złombolowym forum były najtrafniejsze. Koncepcji jest mnóstwo, wiele osób oczekuje zgodnie z tradycją kierunku "zimnego", ale część spodziewa się jednak "ciepłego" jak w tym roku. Problemem jest bowiem brak sensownego celu na północy w odległości ok. 2500 km od Katowic - wszystkie zostały zdobyte;-) Złombol 2014 okazał się sukcesem który przeszedł najśmielsze oczekiwania i zebraliśmy dwa razy większą kupę kasy dla dzieci niż rok wcześniej. Dlatego też spodziewany jest kolejny kierunek ciepły - wielu stawia na Sycylię - tam Złombola jeszcze nie było;-)

Co by jednak nie mówić - pozostaje i tak czekać do końca roku. Dla Waszej (i mojej) wygody - zainstalowałem licznik po prawej - pokazuje ile zostało do ogłoszenia kolejnej edycji. Co ciekawe - do tego czasu tajna jest nadal liczba aut jaka wyruszyła i dojechała do celu w tym roku;-)


niedziela, 1 czerwca 2014

Darczyńcy pędzą;-)

Nie spodziewałem się że post o poszukiwaniu darczyńców dla dzieci spotka się z takim odzewem. Do grona pozyskanych przez nasz ofiarodawców kasy dla dzieci dołączył świetny serwis aut francuskich - France Automobiles Service. Zdradzę małą tajemnicę tym którzy nie wiedzą - to załoga tego serwisu wspiera Le Żuka w metamorfozie, a teraz wesprą cel charytatywny naszego rajdu.


Następnym chętnym darczyńcą okazał się sklep z szerokim asortymentem towaru dla miłośników ASG  - DeltaShop. Tak więc kolejna kupka pieniędzy poprawi humor dzieciom ze śląskich domów dziecka podczas tegorocznych świąt Bożego Narodzenia.  



Serdecznie w imieniu dzieci dziękujemy i zapraszamy kolejnych chętnych do wsparcia szczytnego celu naszej wyprawy. Przypominamy że całość pieniędzy jest przekazywana wprost na konto Fundacji "Nasz Śląsk" i w żaden sposób nie wspiera samej wyprawy, a tylko cieszy dzieci.

Zostało jeszcze trochę wolnego miejsca na Żuku - tutaj macie informację: http://grzmiacyrydwan.blogspot.com/2014/05/poszukiwani-darczyncy.html
Nie ma na co czekać - jeśli chcecie umieścić swoją reklamę - trzeba się spieszyć;-)

piątek, 30 maja 2014

Poszukiwani darczyńcy

Zbieramy kasę dla dzieci - taka jest idea Złombola. Ludzie szykują komunistyczne fury, myją, pucują, remontują i sprzedają miejsce reklamowe na swoich autach. Cała operacja jest przeźroczysta - pieniądze wpłacają nabywcy powierzchni wprost na konto Fundacji  "Nasz Śląsk", dla załogi leci jedynie potwierdzenie wpłaty. Na koniec roku na stronie Złombolowej - www.zlombol.pl publikowane jest podsumowanie zbiórki i rozliczenie z wydanych pieniędzy. ŻADNA ZŁOTÓWKA NIE IDZIE NA KOSZTY RAJDU LUB ZAŁÓG! Wszystko jest jasne i klarowne jak w WOŚP.

Mój Żuk podzielony został na kilka sektorów które zostaną pokryte reklamami. Przygotowałem specjalne fotki z naniesionymi prowizorycznie obszarami. Stałe ceny za poszczególne obszary nie istnieją - tzw. co łaska - czyli się dogadamy;-) Koszt wykonania reklamy obciąża darczyńcę. Naklejenie wykonuję sam, nie ma więc dodatkowego kosztu. Wszystkie reklamy zostaną naklejone najwcześniej na początku lipca, z racji trwających jeszcze prac blacharsko-lakierniczych.

Nie są dostępne następujące miejsca: drzwi przednie oba, przód auta, tył auta. Miejsca dostępne do umieszczenia reklamy - poniżej:

1. Obszar za ostatnim tylnym oknem. Dwie opcje - pełny wymiar od pierwszego przetłoczenia - 65 x 48 cm (żółty prostokąt). Wymiar zmniejszony - tylko część wypukła - 49 x 33 cm (czerwony prostokąt). Pamiętać należy o przetłoczeniach wywietrznika, stąd najlepiej zrobić reklamę ciętą z folii na ploterze tnącym, niż pełną naklejkę. OBIE STRONY SPRZEDANE!



2. Obszar drzwi prawych, do tylnej kabiny - wymiary dostępne 55 x 55 cm - czerwony prostokąt.



3. Obszar od prawych drzwi tylnych do tyłu auta - 140 x 55 cm - żółty prostokąt. SPRZEDANE!



4. Obszar lewego boku - 220 x 55 cm. Analogicznie jak w pkt. 3, ale poszerzony o 80 cm, z racji braku drugich drzwi po lewej stronie - czerwony prostokąt. SPRZEDANE!



5. Panel na bagażniku dachowym - 280 x 20 cm. OBA SPRZEDANE!


Opcjonalne pomysły typu nieduży napis na dolnej, białej części, lub na przednich błotnikach - są jak najbardziej do dogadania. Zdecydowanie chciałbym uniknąć sytuacji w której auto wygląda jak choinka - chcę aby reklamy były wyraźne, czytelne i nie zachodziły na siebie nawzajem. Propozycja skierowana jest do wszelkich firm chcących zareklamować swoją działalność i przy okazji pomóc dzieciakom z Domów Dziecka. Wszystkie reklamy umieszczone na pojeździe pozostaną na nim do dnia 30.06.2015 roku. Żuk przejdzie w czasie rajdu Złombol 2014 ok. 9 tys. km, oraz po powrocie z rajdu będzie używany w miarę regularnie w Warszawie, oraz do podróży po Polsce.  Ze względu na dość duży zakres przeróbek i elegancki wygląd (docelowo;-) - zwraca na siebie uwagę i jest dobrym nośnikiem reklamy. 


Kontakt - lezuk@biegala.pl lub telefon 602 808 828. Zapraszam serdecznie.





środa, 23 kwietnia 2014

Trochę drobiazgów

Zdobyłem pożądany wentylator do chłodnicy. Pozyskany uprzednio wentylator z Lanci Kappa okazał się "Klappą" z racji faktu iż montowany jest ZA chłodnicą i ciągnie przez nią powietrze. Samo odwrócenie obrotów niestety nic nie daje - ważny jest tez kształt wiatraka i może on pracować poprawnie tylko w jedną stronę. Potrzebowałem zatem wentylatora montowanego przed chłodnicą i pchającego w nią powietrze. Taki znajduje się oczywiście w Citroenie BX i z takowego auta pozyskałem stosowną sztukę. Bardzo mnie to cieszy, bowiem im więcej technologii Citroena w Le Żuku tym lepiej;-)


Dokupiłem też jasną wykładzinę w Castoramie, za 27 zł 4 m kw. Posłuży do oklejenia ramek wokół okien w tylnej kabinie. Dzięki temu będzie jaśniej i ładniej no i ciszej. Do tego świeżutki klej Pattexa z porannej dostawy w moim sklepiku pod domem za 37 zł. Zaopatrzony w te utensylia zabrałem się do roboty. Po pierwsze usunąłem niepożądany fragment oryginalnej tapicerki z nad okien. Następnie rozpuszczalnikiem Nitro usunąłem resztki gąbki która została na blasze. Wyciąłem odpowiednie kształtki z wykładziny i pracowicie ją przykleiłem.


U góry podniosłem nieco podsufitkę i wcisnąłem końcówkę wykładziny pod nią. Od dołu zaś przyciąłem wykładzinę z lekkim zapasem, aby podwinęła się w rowek w momencie jak będę wkładał płytę z tapicerką. Pracowite klejenie wykładziny z wciskaniem końcówek wykładziny pod uszczelkę to dość męczące zajęcie, ale liczę na to że da ułamek decybela ciszy;-) Następnie przygotowałem docięty panel i okleiłem go wykładziną. Pozostało zamocować na stałe. Przeciągnąłem przewód elektryczny gniazda, na dole podłogi przykręciłem kątownik aluminiowy, aby dół płyty się o niego opierał, a jednocześnie aby nie było go widać.


Przyciąłem kawałki wełny mineralnej, umieściłem je za panelem tak aby sciśle wypełniły  przestrzeń i umieściłem płytę na miejscu. Przycięta jasna wykładzina ładnie zawinęła się w rowek. Auto nabrało szlachetnego wyglądu;-) Pomijając nieco chaosu na podłodze, oraz brak kołków mocujących płytę - jest to skończony kawałek auta;-) Jestem z siebie dumny. Uprzedzę pytania o kolor uszczelki szyby - ona jest czarna, ale po odginaniu robi się taka jasno brązowa. Mam zamiar ją umyć i pociągnąć jakimś silikonowym szuwaksem przywracającym gumie radość życia;-)

Przy okazji tak mi się spodobało wymienianie tapicerki że zdecydowałem się na wymianę jej również w przedniej kabinie. Stara zostanie usunięta, okleję jasnoszarą tak jak z tyłu. Przy okazji okleję też półkę nad przednią szybą, bo biały laminat trąci trochę kuchnią niestety. No ale skoro jest klej i wykładzina to się temat ogarnie;-)

Na zakończenie, dla naśladowców podaję wymiary paneli z płyty pilśniowej - jakbyście chcieli kupować żeby się jak najmniej namęczyć z docinaniem:

  1. Drzwi wszystkie - 74 x 75 cm - 3 sztuki. Panele drzwi przednich mają docinaną wnękę koła, a panel drzwi tylnych jest po prostu prostokątny
  2. Panele tylne boczne długie - 67 x 151 cm - 2 sztuki
  3. Panel za kierowcą - 67 x 82 cm - 1 sztuka.
Za komplet płyt wg powyższych wymiarów zapłaciłem ok. 65 zł. Pamiętajcie o podaniu krótszego boku 67 cm w przypadku jeśli tak jak ja podnosiliście podłogę płytą i wyciszeniem. U mnie musiałem odjąć 2 cm. W przypadku drzwi nic się nie zmienia. 

Najbliższe prace przy Le Żuku dopiero w poniedziałek (a może i wtorek). Tak więc czekajcie cierpliwie na kolejną relację;-)

wtorek, 1 kwietnia 2014

Szlif, szpachla i podkład

Jako że w niedzielę otwarcie sezonu Youngtimer Warsaw i Le Żuk ma na nim być - zintensyfikowaliśmy prace blacharsko-lakiernicze. Dzisiaj oszlifowany został prawy bok, oraz przód. Wszystkie uszkodzenia lakieru do wysokości czerwonego paska zostały wyrównane, tam gdzie była korozja - poszedł stabilizator i potem szpachlowanie. Niestety z przodu po zdjęciu zderzaka (urwałem tylko dwie śruby) okazało się że korozja zasadniczo skończyła dół przedniego pasa. Nie przenosi on żadnych większych sił, oraz jest dość trudny do wymiany, a nie chcieliśmy robić dziwnych wstawek - stanęło na macie szklanej i żywicy epoksydowej. Nie będzie miało już co korodować w tym newralgicznym miejscu.


Kawałek prostokątnego profilu, nieco folii na niego, dwa ściski stolarskie i jazda z koksem. Pan Janusz ładnie i sprawnie wyprowadził odpowiedni kąt, a resztę kształtu osiągniemy po szlifowaniu na sucho. 


Potem niestety rozdzwoniły się telefony i musiałem udać się wykonywać obowiązki służbowe. Po drodze wpadłem tylko po stosowne lakiery i utensylia na jutro. W sumie wydałem 159 zł, z czego 72 zł na biały lakier z palety Citroena. Do wysokości owego czerwonego paska z pierwszej fotki Żuk będzie biały. Z przodu biały będzie pas z kierunkowskazami, zderzak i być może grill (ale nad tym jeszcze myślę). Reszta lakieru pozostanie bez zmian, poza drobnymi zaprawkami i polerowaniem. Biały miał być tez dach, ale koncepcja upadła z racji montażu bagażnika. 


Jutro podkład i może uda się przygotować lewą stronę. Na środę/czwartek pozostaje lakierowanie docelowe i uzbrajam światła na gotowo. W niedzielę zaś imprezka;-)

niedziela, 30 marca 2014

Wyprawa po bagażnik

Pogoda piękna, poranek uroczy, więc o 11:00 ruszamy z Michałem po bagażnik do Żuka. Celem jest nieduża wieś niedaleko Zwolenia (okolice Radomia). Leży tam i czeka na mnie cudnej urody bagażnik dachowy. Dokładnie taki jaki chciałem, do tego niepowykrzywiany itp. Żuk był chętny na taką wyprawę, aż merdał antenką. Na desce rozdzielczej osadziłem stosownego pieska aby fura nabrała lanserskiego charakteru;-)


Do wyboru mieliśmy nudną dwupasmówkę do Radomia, lub krętą jednojezdniówkę przez Górę Kalwarię. Jako że Le Żuk nie ma potrzeby wyprzedzania czegokolwiek i raczej sam jest wyprzedzany - wybraliśmy bardziej urozmaiconą drogę. Spokojnie nawijaliśmy kilometry na koła, maszyna szła jak przeciąg;-) Po dwóch godzinach z niewielkim hakiem osiągnęliśmy cel. Oto mroczny obiekt mego pożądania.


Jest to bagażnik dla ekip remontowo-budowlanych, z panelami na reklamę (których aktualnie brak, ale się dorobi). Wielki i pojemny, stosunkowo lekki. Okazało się niestety że na dach Żuka nie da się go założyć, bo ma ciut za krótkie łapki (lub Żuk ma zbyt wysoki dach od rynienek - brakło ze 3-4 cm). Dało by się zapiąć go po jednej tylko stronie do rynienki, ale nie chcieliśmy kombinować z mocowaniem sznurkami itp. Szybki demontaż łap i wsunęliśmy go do bagażnika. Trochę wystawał, ale kto by się tym przejmował;-) Paracord, wiązanie klapy aby nie latała i jedziemy do Warszawy. Cena bagażnika to 320 zł, koszt dojazdu 100 zł. Kurierem nie byłoby taniej ze względu na wymiary, a przy okazji Żuk miał test wygłuszenia.

Żuk w Biedronce

W drodze powrotnej było miło i przyjemnie, dodatkowa wentylacja zapewniła doznania jak w aucie z klimą. Tym niemniej hałas nie wzrósł jakoś drastycznie. Podczas podróży cały czas poziom dźwięku oscylował w okolicach 76 dB, co jest dobrym wynikiem jak na brak mieszka dźwigni zmiany biegów i otwartą klapę tylną;-) Natomiast nie było żadnych wibracji i rezonansów - to zdecydowanie miła wiadomość. Ponadto jest wyraźnie ciszej w stosunku do pamiętnej pierwszej jazdy, spokojnie sobie rozmawialiśmy z Michałem i nie byliśmy ogłuszeni hałasem. 


Bagażnik zostanie przystosowany do dachu Żuka - dospawam przedłużenia łap i spokojnie zajmie prawie cały dach, co jest o tyle dobre, że odpada mi problem mocowania dodatkowego pałąka na halogeny dachowe - po prostu zostaną zamocowane do bagażnika. Będzie wypas. 

W sumie cała wyprawa zajęła 5,5 godziny niespiesznej jazdy. Było całkiem miło, przejechaliśmy 250 km i spokojnie damy radę na Złombolu wysiedzieć w Żuku całą trasę (chyba;-)

wtorek, 25 marca 2014

Prace stolarskie;-)

Z rana wyprawa do Castoramy gdzie wczoraj zleciłem wycięcie nowej podłogi do Żuka. Trzeba było to odebrać i prawdę mówiąc nieco się wystraszyłem jak zobaczyłem gotowe płyty i ich rozmiary. Obawy jednak szybko prysnęły, nie takie się cuda w C4 mieściły, to i podłoga do Żuka wejdzie;-) W końcu C4 większe;-) Miny ludzi jak widzieli moje poczynania - bezcenne. Najpierw zamieniłem tył auta w lądowisko dla myśliwca, a potem spokojnie zapakowałem towar ze sporym luzem;-)



Po przybyciu do garażu przystąpiłem do wysprzątania tyłu Le Żuka do czysta. Następnie dociąłem wykładzinę głuszącą poroso (robią to ze szmat, można w niej znaleźć np. własne dżinsy z kontenerka PCK, koszmarnie się tnie ten towar) i przykleiłem tu i ówdzie. Nadszedł wreszcie ważny moment - docięcie formatek podłogowych. Formatki zamówiłem z 12 mm płyty MFP, czyli taka drobna płyta wiórowa. Dla potomnych podaję wymiary:

  • Ta wielka płyta, zaraz za kabiną kierowcy - 162x122 cm
  • Mniejsza, między wnęki kół - 108x75 cm
  • Tylna część - 162x52 cm


W tylnej trzeba wykonać skosy za pomocą wyrzynarki. W przedniej wyciąć stopień i otwór inspekcyjny do zbiornika paliwa. Warto przy tej okazji powiększyć oryginalny otwór w podłodze, uważając aby nie przeciąć węży paliwowych. Następnie wycinamy otwór w nowej podłodze - jeszcze większy aby płyta swobodnie leżała na starej podłodze. Dzięki temu nie wpadnie do środka.  




Ostatnia płyta jest nieco krótsza niż oryginalna podłoga, trzeba bowiem pamiętać o klapie, która wchodzi do środka auta przy zamykaniu. Krawędzie tyłu i stopień przy drzwiach przednich załatwię za pomocą kątowników aluminiowych, co zabezpieczy tez wykładzinę przed podwijaniem. Płyty na razie po prostu leżą, ale zostaną przykręcone do podłogi wkrętami. 

Kolejny krok to obudowanie wnęk kół płytą MFP, której kupiłem nieco więcej (dodatkowa formatka 100x100 cm). Dotnę kawałki i przykręcę blachowkrętami do wnęk. Następnie impregnat aby płyta nie piła wody zbyt chętnie. Potem wstawię zespawaną ramę i obliczę niezbędne jej mocowania do podłogi. Na koniec na ramie pojawi się specjalnie docięta płyta OSB o grubości 22mm. Wszystko zaś przykryje wykładzina taka jak w kabinie kierowcy. 

Do Złombola już tylko 170 dni;-)

czwartek, 13 lutego 2014

Kabina gotowa!

Nie planowałem prac na czwartek, ale okazało się że będę miał wolne 4 godziny i szkoda byłoby ich nie wykorzystać. Udałem się zatem do bazy gdzie Le Żuk stacjonuje i przystąpiłem do klejenia maty poroso. Poszło nad wyraz sprawnie - definitywnie zakończyłem naklejanie wykładzin w kabinie kierowcy. Gotowe. 

Kolejny krok do wykonania to wycięcie wykładziny. I to jest najbardziej przerażająca mnie czynność. Chcę bowiem mieć jak najmniej łączeń, stąd konieczność zrobienia dobrych szablonów. Nie bardzo mam pomysł jak je zrobić. Zacząłem z kartonu, ale jest on za sztywny i nie układa się tak jakbym chciał. Muszę kupić papier pakowy, chyba że wpadnę na lepszy pomysł w ciągu weekendu. Potrzebuje wykonać trzy szablony - pierwszy to część przed kierowcą, z miejscem na jego nogi (to musi być jeden kawałek), drugi analogicznie dla pasażera i trzeci to przestrzeń między siedzeniami i za nimi.

 

Kupiłem dzisiaj za 102 zł gniazda elektryczne, wyłącznik, peszel i przewód typu linka o przekroju 2x1mm kw. Do obciążenia 500W w zupełności wystarczy. Od razu też wykonałem część nowej instalacji elektrycznej. Nawierciłem otwory i zamontowałem drugi odłącznik akumulatora, tzw. hebel. Zamocowany został obok pierwszego odłącznika - razem tworzą uroczą parę;-) Następnie nawierciłem otwory pod montaż przetwornicy 230V - znajdzie się ona z tyłu podstawy fotela pasażera. Kolejny krok to przygotowanie gniazd 230V i okablowania do nich. Gniazda będą trzy, podwójne. Jedno w okolicy cięgna otwierania maski (nad pokrywą silnika w kabinie na ścianie grodziowej), drugie na ścianie dzielącej kabiny, ciut poniżej klamer do pasów bezpieczeństwa i trzecie z tyłu kabiny, na ścianie. 


Przygotowany przewód został wprowadzony w osłonę, tzw. peszel, aby zapewnić dodatkową izolację instalacji, bo z prądem w metalowym pudełku jakim jest samochód - żartów nie ma. Wykonałem stosowne otwory i przeprowadziłem przewód na tył auta. 


W poniedziałek przykręcę gniazda i zacznę instalować tapicerkę w kabinie. Tapicerka na drzwiach zostanie zainstalowana na estetyczne kołki rozporowe, a nie jak dotychczas na blachowkręty. Ponadto podłokietniki i kieszenie od Malucha. Przed pasażerem, nad jego nogami pojawi się ładny schowek, zdaje się ze z Citroena Xantia;-)

Mam nadzieję że uda się wyciąć wykładzinę tak jak zaplanowałem i w okolicach wtorku próbna jazda z częściowym wygłuszeniem (nadal nie tknięta jest podłoga z tyłu). Jutro i w sobotę z racji wyjazdu - prac przy Żuku nie będzie;-(

czwartek, 30 stycznia 2014

Zakupy i nie tylko

Dzisiaj nie było mi dane zbyt popracować przy Żuku, bowiem roboczy pojazd odmówił posłuszeństwa i musiałem zająć się jego reanimacją. Tym niemniej trochę mat nakleiłem (aż się skończyły). 


Przegroda silnika wydaje teraz rozkoszny, głęboki i basowy dźwięk jak się w nią stuknie. Nic nie brzęczy i nie wibruje, czuć solidność;-) Może uda się rozmawiać szeptem podczas jazdy;-)

Komora akumulatorów została w pełni oklejona matami bitumicznymi i aluminium. Jednocześnie zdecydowałem że przetwornica zostanie przymocowana poza nią - dokładnie w przestrzeni między podstawą fotela a przegrodą. Ułatwi to dostęp do niej, nie trzeba będzie każdorazowo zdejmować fotela pasażera. W sumie zainstalowane zostaną 4 gniazda 230V, instalacja oczywiście full profesjonalnie, w peszlach itp.

Błyszczące aluminium w miejscu gdzie staną akumulatory

Maty wkleiłem też na próbę w jedne drzwi - zamykają się teraz prawie jak w Mercedesie;-) Dzięki temu że wewnątrz drzwi nie płynie woda podczas deszczu (jak w większości nowych aut), zostaną one całe wypełnione wełną mineralną. Zapewni to doskonałe warunki dla potężnego systemu audio;-)

Drzwi zostaną wyklejone również w środku matą bitumiczną.

Dzisiaj zakupiłem trochę rzeczy koniecznych do zamontowania w Żuku:
  • 10 m kwadratowych maty bitumicznej (mam nadzieję że teraz wystarczy) - 200 zł
  • paczkę wełny mineralnej - 75 zł
  • dwie osłony przeciwsłoneczne z podświetlanymi lusterkami z Citroena C5 - 20 zł
  • przetwornicę 230V 500W z dodatkowym wyjściem USB - 120 zł
Osłony z Citroena C5 w wersji Exclusive.

Szczególnie cieszą mnie osłony, bowiem mają one dodatkowe mniejsze osłonki, dzięki czemu będzie można osłonić całą górę szyby. Jak będą zamontowane - nie omieszkam dać fotek, ale to jeszcze chwilę potrwa. 

Ponadto przemyślałem kwestie związane z lakierowaniem maszyny i wymyśliłem jak będzie docelowo wyglądał Grzmiący Rydwan. Na razie oczywiście niczego nie zdradzę, podgrzewam tylko atmosferę;-)



środa, 29 stycznia 2014

Pierwszy darczyńca!

Udało się pozyskać pierwszego darczyńcę dla naszej załogi. Wpłaci on stosowną kwotę na konto Fundacji Nasz Śląsk im. gen. Jerzego Ziętka w zamian za gustowną reklamę na naszym Grzmiącym Rydwanie. Nasz pierwszy darczyńca idealnie pasuje do klimatu - jest to bowiem producent zegarka Warszawa M20 - firma Xicorr z Warszawy





Bardzo serdecznie dziękujemy w imieniu dzieci i poszukujemy kolejnych chętnych darczyńców. Formy reklamy i ceny do uzgodnienia (pełna elastyczność) - piotr@biegala.pl 

czwartek, 23 stycznia 2014

Zakupy materiałów

Abyście mieli pełny obraz kosztów, postaram się na bieżąco podawać ceny wszystkiego co kupuję do Żuka. Również jeśli będzie to jakaś usługa, niezbędna do jego przebudowy. Dzisiaj zakupiłem następujące produkty:
  • puszka farby "bezpośrednio na rdzę", pojemność 0,8 l - cena 26 zł (nie, nie reklamowane cuda)
  • puszka farby powierzchniowej, w kolorze zbliżonym do Żuka - 0,9 l - za 29 zł
  • trzy pędzle i taśma - w sumie 20 zł
  • profil stalowy 20 x 30 mm, długość 50 cm - 5 zł 
  • kątownik aluminiowy 25 x 25 mm, długość 130 cm - 8 zł
Zakupy malarskie w Leroy Merlin, a metalowe w specjalizowanym sklepie. Tymczasem dziś dojechały zakupione maty i pasta głusząca. Jutro czeka mnie kolejne odkurzanie wnętrza (dziś wyssałem kolejne kilo ziemi) i mycie zakamarków kabiny do wygłuszania. Zwalczę też drobne ogniska korozji w kabinie za pomocą zakupionej dziś farby.

Ads