Translate this blog

piątek, 11 kwietnia 2014

Powstaje nowa deska

Zdemontowałem starą deskę rozdzielczą, bowiem przywiozłem zamówione wcześniej elementy w MDF do zbudowania nowej. Uznałem bowiem że plastikowa kapliczka montowana przez producenta jest obleśna, nie ma klimatu, a do tego Żuk zasługuje na coś lepszego. Powstanie deska rozdzielcza przez całą szerokość auta, podzielona na cztery sekcje. W pierwszej znajdą się analogowe zegary z Warszawy (czyli takie jak miały pierwsze Żuki), wraz ze wskaźnikami, w drugiej przełączniki wraz z uchwytem na kubek i schowkiem na CD (dawcą jest Lublin i Mercedes A), w trzeciej cyfrowe woltomierze i 10" tablet do nawigacji, a w czwartej - schowek przed pasażerem. 

\
Postanowienia są, trzeba jeszcze wykonać. Na razie nie wiem jeszcze jaki będzie kąt deski rozdzielczej i jej docelowa wysokość, to wyjdzie w praniu, bo muszę dostosować ją do tabletu i panelu z Lublina. Wstępne przymiarki pokazują że deska będzie o dobre 8 cm wyższa niż oryginał. Koszt materiałów do wykonania nowej deski wraz z półką - to na razie 69 zł. 

Gąszcz kabelków się jakoś opanuje, w końcu to prosta instalacja, 
tylko niechlujnie wykonana w fabryce. 

Zamontowałem też schowek przed pasażerem - dolny, z Citroena Xantii - pasuje jakby go do Żuka zaprojektowano. W sumie pasażer będzie miał do dyspozycji 3 schowki - to wielki postęp w stosunku do oryginalnego zestawu równego Zero;-)


Nad przednią szybą znajdzie się półka, na niej CB Radio i odtwarzacz audio, a pod nią nowe, podświetlane osłony od Citroena C5. Do tego taśma LED do oświetlenia kabiny, zamiast żarówki. 


Widać na fotce panel przełączników z Lublina - po lekkiej przeróbce zostanie od zaadoptowany do nowej dechy. W nim można wpiąć 10 przełączników, co mam nadzieję wystarczy. Niestety znowu brakuje mi czasu na intensywne prace, wzywają obowiązki - trzeba zarabiać na hobby;-) 



wtorek, 8 kwietnia 2014

Kobierce na bogato

Dzisiaj trochę lajtowo. W pierwszym kroku zdjąłem miary do nowej deski rozdzielczej. Będzie szeroka, duża, taka jaką Żuk powinien mieć w ramach rozwoju konstrukcji (a że stała konstrukcja w miejscu przez lata...). Zrobiłem nieco szablonów z kartonu, wstępnie policzyłem jak toto ma wyglądać, zobaczymy jak wyjdzie. 

Krok drugi to docięcie wykładziny na tył. Pomijając jeden mały błąd - wyszło całkiem ok. Kątowniki wszystko przykryją i błędu widać nie będzie;-) Cztery metry aluminiowego kątownika i metr płaskownika - całe 40 zł w specjalnym sklepie. Do tego wkręty i wiertła za 20 zł. Potem to już tylko mozolna praca, niestety dzisiaj nie skończona całkiem, bo odezwały się upiory i wezwały do pracy żmudnej i codziennej.


Z resztek wykładziny wytnę trapezy do pełnego obicia nadkoli, mimo że tego miejsca i tak do końca widać nie będzie. Tym niemniej ma być ładnie i solidnie. I tak będzie.


Pionowe ścianki przy stopniu bocznym też wykończę wykładziną. Stopień będzie z ryflowanej blachy - taką mam koncepcję;-) Jutro zamówię elementy z płyty do wykonania deski i półki nad nią. A dzisiaj zaklepałem szyberdach od Twingo - tzw. faldach. Będzie nad głowami pasażerów z tyłu - wielki i odsuwany. O ile będzie pasował, ale podpatrzyłem takowy na Fiacie 125p podczas otwarcia sezonu YTW i na oko powinno się udać;-)



niedziela, 6 kwietnia 2014

Otwarcie sezonu Youngtimer Warsaw

Byliśmy na otwarciu sezonu! Było fajnie, choć miejsce nie do końca idealne na taką ilość aut. Gospodarzem i dawcą terenu była Akademia Obrony Narodowej w Rembertowie, ale nie przewidzieli że braknie im najpierw parkingów, a potem trawników;-) Zwaliła się taka masa aut że głowy zwiedzających kręciły się dookoła. Sporo polskich i komunistycznych klasyków, wielkie amerykańskie krążowniki, silna reprezentacja VW Transportera (szczególnie wersje Westfalia), dużo ładnych Mercedesów i hordy koszmarnie oszpeconych BMW (ale trafiały się ładne egzemplarze).

Żuczków było mało, raptem ze 4 sztuki, znalazłem tez jedną Nysę i to bardzo rzadki model 501 ze skrzynią ładunkową. Fiatów 125 w malowaniu słynnej taksówki o numerze bocznym 1313 było chyba sześć sztuk. Polonezy w pełnym wyborze modelowym i kolorystycznym. Rodzynki typu Maluch Cabrio Bosmal, albo przedłużany Trabant. Z ciekawostek - słaba reprezentacja Citroena - tylko jeden CX, jeden BX, jedna DS i HY w roli wozu z pożywieniem. Niestety się miłośnicy marki nie popisali - ani sztuki LN, czy też GSA, lub XM. 


Co ciekawe przyjechały trzy Fiaty 125 w rzadkiej wersji picku-up, ale nie było kombiaka (przynajmniej ja nie widziałem). Za to Le Żuk prezentował się całkiem ładnie, mimo braku malowania lewego boku;-) Dzień przed imprezą podrasowałem nieco jego tylną klapę, aby lepiej się prezentowała;-)


Przód też zyskał gustowną naklejkę - jest dosłownie stworzona do tego miejsca na masce. Idealne wymiary. Jak widzicie front auta został przepolerowany dla lepszej prezencji. Ładnie się błyszczał. 


Na koniec parę fotek z planem bardziej ogólnym, dla zobrazowania rozmachu imprezy.



Około 15:30 powolutku zaczęła się impreza kończyć. Auta ruszały do jedynego wyjazdu, tworząc całkiem solidny korek. Mam nadzieję że następne imprezy YTW odbędą się znowu na terenach pod Stadionem Narodowym - gdzie miejsca jest masa i dużo lepiej widać rozmach imprezy na jeden rzut okiem;-) 


sobota, 5 kwietnia 2014

Sobota pod autem

Sobota upłynęła pod Żukiem, który dostał odmalowany zderzak przedni i pouzbrajałem elektrykę. No prawie całą, ale niestety czeka mnie mała walka z instalacją w tylnym pasie. Poza tym na swoje miejsce wróciły niektóre listewki wykończeniowe i z każdą chwilą maszyna staje się coraz przyjemniejsza.


Fotki jeszcze z czwartku, ale widać jak ładnie wyszedł biały pas. Teraz pozostaje wykończyć lewą stronę i można polerować lakier. Na zakończenie pozostaje demontaż tylnej klapy i jej naprawa, bo tam niestety korozja swoje zrobiła. Obok klapy będzie też zrobiony mechanizm do montażu koła zapasowego. 


Jutro niedziela - maszyna w takim stanie w jakim jest jedzie na otwarcie sezonu Youngtimer Warsaw. Nie każde auto musi być od razu przecież gotowe i błyszczące;-) To jest w trakcie przebudowy i ładnie w nim widać zmiany;-)

środa, 2 kwietnia 2014

Praca i praca

Przywieziony w niedzielę bagażnik dachowy został przymierzony do Żuka na spokojnie. Następnie rozpoczęliśmy debaty montażowe. Każdy miał swój pomysł;-) Stanęło na tym że po pierwsze bagażnik będzie maksymalnie przesunięty do tyłu, a z przodu zostanie dospawany do niego zgrabny element do którego zostaną przymocowane reflektory dalekosiężne. Po drugie zaś - trzeba zrobić przedłużki do łap mocujących - po 5 cm z każdej strony. Dzięki temu da się go zainstalować z lekkim zapasem niezbędnym z kolei do poprawnej pracy szyberdachów (na razie mam jeden, nadal pożądam drugiego). Po bokach i z tyłu bagażnika znajdą się lampy kempingowe zasilane z akumulatora akcesoryjnego. Da to możliwość obozowania gdziekolwiek;-) Panele do umieszczania reklam zostaną wykonane ze spienionego PVC. To materiał raczej niewrażliwy na deszcze i słońce, więc idealny do tego celu. Do bagażnika będą też mocowane hamaki w których część załogi zamierza spać na kempingach. Łatwiej znaleźć jedno drzewo niż dwa w odpowiedniej od siebie odległości;)


Następnie przy pomocy zakupionych wczoraj materiałów - zaatakowałem szlifowanie boku prawego. Trzeba było zatrzeć szpachlówkę i zmatować dół auta. Dwie bite godziny jazdy na papierze ściernym;-) Rąk nie czuję tak całkiem. Kolejny krok to oklejenie maszyny folią i położenie warstwy podkładu. Wyszło nienajgorzej;-)

Później było zdarcie przedniego zderzaka do żywej blachy. Niestety wymagał tego jego stan techniczny. Zderzak został naprostowany, z grubsza poszpachlowany, przeszlifowany i pomalowany podkładem. Jutro dostanie szpachlówkę w nierówności które wyjdą i po przeszlifowaniu malujemy na biało. Mnie czeka matowienie podkładu, poprawki na nierównościach i potem przygotowanie do finalnego malowania. Niestety przed otwarciem sezonu nie zdążymy zrobić lewego boku;-(


wtorek, 1 kwietnia 2014

Szlif, szpachla i podkład

Jako że w niedzielę otwarcie sezonu Youngtimer Warsaw i Le Żuk ma na nim być - zintensyfikowaliśmy prace blacharsko-lakiernicze. Dzisiaj oszlifowany został prawy bok, oraz przód. Wszystkie uszkodzenia lakieru do wysokości czerwonego paska zostały wyrównane, tam gdzie była korozja - poszedł stabilizator i potem szpachlowanie. Niestety z przodu po zdjęciu zderzaka (urwałem tylko dwie śruby) okazało się że korozja zasadniczo skończyła dół przedniego pasa. Nie przenosi on żadnych większych sił, oraz jest dość trudny do wymiany, a nie chcieliśmy robić dziwnych wstawek - stanęło na macie szklanej i żywicy epoksydowej. Nie będzie miało już co korodować w tym newralgicznym miejscu.


Kawałek prostokątnego profilu, nieco folii na niego, dwa ściski stolarskie i jazda z koksem. Pan Janusz ładnie i sprawnie wyprowadził odpowiedni kąt, a resztę kształtu osiągniemy po szlifowaniu na sucho. 


Potem niestety rozdzwoniły się telefony i musiałem udać się wykonywać obowiązki służbowe. Po drodze wpadłem tylko po stosowne lakiery i utensylia na jutro. W sumie wydałem 159 zł, z czego 72 zł na biały lakier z palety Citroena. Do wysokości owego czerwonego paska z pierwszej fotki Żuk będzie biały. Z przodu biały będzie pas z kierunkowskazami, zderzak i być może grill (ale nad tym jeszcze myślę). Reszta lakieru pozostanie bez zmian, poza drobnymi zaprawkami i polerowaniem. Biały miał być tez dach, ale koncepcja upadła z racji montażu bagażnika. 


Jutro podkład i może uda się przygotować lewą stronę. Na środę/czwartek pozostaje lakierowanie docelowe i uzbrajam światła na gotowo. W niedzielę zaś imprezka;-)

niedziela, 30 marca 2014

Wyprawa po bagażnik

Pogoda piękna, poranek uroczy, więc o 11:00 ruszamy z Michałem po bagażnik do Żuka. Celem jest nieduża wieś niedaleko Zwolenia (okolice Radomia). Leży tam i czeka na mnie cudnej urody bagażnik dachowy. Dokładnie taki jaki chciałem, do tego niepowykrzywiany itp. Żuk był chętny na taką wyprawę, aż merdał antenką. Na desce rozdzielczej osadziłem stosownego pieska aby fura nabrała lanserskiego charakteru;-)


Do wyboru mieliśmy nudną dwupasmówkę do Radomia, lub krętą jednojezdniówkę przez Górę Kalwarię. Jako że Le Żuk nie ma potrzeby wyprzedzania czegokolwiek i raczej sam jest wyprzedzany - wybraliśmy bardziej urozmaiconą drogę. Spokojnie nawijaliśmy kilometry na koła, maszyna szła jak przeciąg;-) Po dwóch godzinach z niewielkim hakiem osiągnęliśmy cel. Oto mroczny obiekt mego pożądania.


Jest to bagażnik dla ekip remontowo-budowlanych, z panelami na reklamę (których aktualnie brak, ale się dorobi). Wielki i pojemny, stosunkowo lekki. Okazało się niestety że na dach Żuka nie da się go założyć, bo ma ciut za krótkie łapki (lub Żuk ma zbyt wysoki dach od rynienek - brakło ze 3-4 cm). Dało by się zapiąć go po jednej tylko stronie do rynienki, ale nie chcieliśmy kombinować z mocowaniem sznurkami itp. Szybki demontaż łap i wsunęliśmy go do bagażnika. Trochę wystawał, ale kto by się tym przejmował;-) Paracord, wiązanie klapy aby nie latała i jedziemy do Warszawy. Cena bagażnika to 320 zł, koszt dojazdu 100 zł. Kurierem nie byłoby taniej ze względu na wymiary, a przy okazji Żuk miał test wygłuszenia.

Żuk w Biedronce

W drodze powrotnej było miło i przyjemnie, dodatkowa wentylacja zapewniła doznania jak w aucie z klimą. Tym niemniej hałas nie wzrósł jakoś drastycznie. Podczas podróży cały czas poziom dźwięku oscylował w okolicach 76 dB, co jest dobrym wynikiem jak na brak mieszka dźwigni zmiany biegów i otwartą klapę tylną;-) Natomiast nie było żadnych wibracji i rezonansów - to zdecydowanie miła wiadomość. Ponadto jest wyraźnie ciszej w stosunku do pamiętnej pierwszej jazdy, spokojnie sobie rozmawialiśmy z Michałem i nie byliśmy ogłuszeni hałasem. 


Bagażnik zostanie przystosowany do dachu Żuka - dospawam przedłużenia łap i spokojnie zajmie prawie cały dach, co jest o tyle dobre, że odpada mi problem mocowania dodatkowego pałąka na halogeny dachowe - po prostu zostaną zamocowane do bagażnika. Będzie wypas. 

W sumie cała wyprawa zajęła 5,5 godziny niespiesznej jazdy. Było całkiem miło, przejechaliśmy 250 km i spokojnie damy radę na Złombolu wysiedzieć w Żuku całą trasę (chyba;-)

Ads