Translate this blog

czwartek, 6 lutego 2014

Orka na ugorze;-)

Siedzę i ubolewam nad swoimi pokaleczonymi dłońmi. Napracowałem się dzisiaj bardzo, dużo zrobiłem, ale kosztem są nieco pocięte i zmęczone łapska. Warto jednak było. Zacząłem od mycia podsufitki. Nienawidzę tego robić i dlatego myję etapami, bo inaczej bym zwariował;-) 

Kiedy już poczułem się znudzony myciem, nadeszła pora na dokończenie operacji pt. fotel pasażera. Spawarka patrzyła na mnie dość wyczekująco i nie mogłem jej odmówić;-)

Przygotowane blachy mocujące tylną część szyn fotela

Wyciąłem stosowne kształtki z płaskownika, ponacinałem, powyginałem. Potem seria przymiarek, szybki spaw pozycjonujący, ostatnie sprawdzenia i spawanie na gotowo. 

 
Tak wygląda ustawienie blach we wspawanych gniazdach.

Następny krok to dwa kątowniki z otworami. Wspawałem je na przedniej części szyny, a przez otwór przechodzić będzie gustowna śruba z dużym, wygodnym łbem, aby dało się odkręcać ją ręką. Dzięki temu fotel będzie można łatwo zdemontować aby zajrzeć do akumulatorów, lub zdjąć pokrywę silnika.

 

Pozostało wspawać nakrętkę, ale nie wiem jeszcze jakiej średnicy będzie śruba, więc ta czynność chwilę poczeka. Po zakończeniu spawania ślicznie oszlifowałem szyny i pomalowałem na czarno dorobione elementy. 

Przednie mocowanie fotela, wykonany otwór pilotujący pod nakrętkę

W międzyczasie p. Janusz przyniósł przebudowany pedał gazu. Zamienił w nim końcówki i dospawał kryzę, która podniosła pedał o pożądane 15 mm względem podłogi. Na koniec ślicznie pomalował na czarno.

 

Przymierzyłem w kabinie - jest prawie idealnie. Trzeba jeszcze wymyślić jakieś fajne zabezpieczenie, aby od dołu nie dostawał wody, ale to załatwię jakimś silikonem jak wyjmiemy silnik i będzie dobry dostęp do mocowania pedału od dołu. Tym niemniej - jestem po prostu zachwycony, pedał jest równo z podwyższoną podłogą.;-)


Po tych wszystkich doznaniach i wyzwaniach metaloplastycznych zająłem się wygłuszaniem tyłu. Najpierw nakręciłem filmik z efektami akustycznymi przed jakimikolwiek pracami. Do obejrzenia w słuchawkach.


Umyłem starannie wnętrze i rozpocząłem naklejanie warstwy bitumicznej. Szło mi bardzo dobrze, zrobiłem całość i wepchnąłem nieco wełny mineralnej między blachy za ostatnią szybą. Od strony zewnętrznej jest tam taki mini wywietrznik, ale nie jest on szczególnie istotnym elementem auta, które z definicji jest nieszczelne;-) Po wepchaniu tam wełny - przestały rezonować blachy (wewnętrzna i zewnętrzna). Na wewnętrzną dokleiłem nieco mat, aby zniwelować drgania. Po tych czynnościach - znowu filmik. Tak jak poprzedni oglądamy w słuchawkach.


Różnicę słychać wyraźnie, zniknął pogłos jak w dzwonie;-) Dźwięk jest głębszy i wyraźnie krótszy. Nie ma charakterystycznego rezonansu blach. Kilka fotek z kabiny wyklejonej matami poniżej.

 

W międzyczasie wykombinowałem mocowanie tylnych foteli, tak aby były zakotwiczone do konstrukcji auta wraz z pasami bezpieczeństwa w sposób maksymalnie pewny. Trochę spawania mnie znowu nie ominie;)

A na zakończenie dzisiejszego, bardzo owocnego w postępach prac dnia,  wpadł kolega który zdeklarował się jako darczyńca! Firma Zotex - https://www.facebook.com/KoszulkiZotex została bowiem kolejnym darczyńcą dla dzieci z Domów Dziecka, pod szyldem załogi Grzmiącego Rydwanu. Jest super!


Teraz idę poodpoczywać w pozycji horyzontalnej, a jutro znowu praca przy machinie. W planach montaż pedału gazu  i wyklejanie tyłu aluminium, a jak czasu starczy to może i nadkola tylne dostaną warstwę bitumiczną.




środa, 5 lutego 2014

Konserwacja mechanizmu wycieraczek

W Żuku wycieraczki działały tak sobie podczas sławetnej podróży, postanowiłem je więc dzisiaj przejrzeć i zakonserwować. Krok po kroku receptura dla innych którzy chcą mieć pewność że ich wycieraczki nie zawiodą:-)

Po pierwsze zdjęcie jak to wygląd przed demontażem:





Ramiona nie są identyczne i istotne jest które jest lewe, a które prawe. Jak nie macie dobrej pamięci - to sobie je oznaczcie. Problem z wycieraczkami jest dwuczęściowy - mechanizm z osiami obrotu i silnik z przekładnią ślimakową. Trzeba to wszystko wymontować, rozebrać, oczyścić, nasmarować i złożyć. Na początek zdejmujemy ramiona - wystarczy je podważyć i powinny ślicznie zejść z wielowypustów. Kluczem nr 21 odkręcamy nakrętki pod zdjętymi wycieraczkami i zdejmujemy po dwie podkładki. Teraz klucz nr 10 i odkręcamy nakrętkę na osi silnika. Podważamy ramię i zsuwamy z wielowypustu. Teraz można wyjąć cały mechanizm. Kolejny krok to wyjęcie silnika. Klucz 13 i trzy śruby z podkładkami w sumie. Odpinamy zasilanie i wyjmujemy napęd.


Odkręcamy trzy śrubki widoczne na fotce, zdejmujemy blachę. Na osi silnika jest mała druciana zapinka. Niedużym śrubokrętem można ją delikatnie podważyć i zdjąć. Potem zdejmujemy plastikową osłonkę. Następnie odwracamy silnik i odkręcamy 4 śruby mocujące czarną plastikową pokrywę. Wysuwamy całe koło plastikowe i uważnie oglądamy oś. Jeśli nie ma niej korozji, myjemy, usuwamy stary smar z mechanizmu, wkładamy świeży i składamy silnik w odwrotnej kolejności. Montujemy go w pojeździe i mamy z głowy część pierwszą. 


Osie wycieraczek zapewne skrzypią i piszczą, trzeba zatem za pomocą dwóch śrubokrętów słusznych rozmiarów zsunąć wielowypust z osi. Potem zdejmujemy podkładkę i zaczyna się ciężka praca aby zdjąć tuleje z osi. Sporo penetranta, jakieś smarowidło w sprayu i powinno się udać. Szczotką drucianą czyścimy oś, myjemy, smarujemy i składamy. Wielowypusty należy nabić tak aby ciasno weszły bo inaczej będzie problem przy zdejmowaniu/zakładaniu ramienia. Wszystkie pozostałe przeguby możemy umyć w ropie i tylko napylić smarem półstałym. Nie ma sensu ich rozbierać, konstrukcja jest barbarzyńska. 

Teraz najgorsza część programu - złożenie tego do kupy. Wkładamy osie w otwory, podkładki i przykręcamy do nadwozia. Kluczyk w stacyjce na zapłon i przyciskiem spryskiwacza puszczamy silnik wycieraczek aby wykonał cykl. Kiedy stanie w swojej pozycji końcowej - zakładamy cięgno na silnik. Trzeba tak ustawić ramię, aby w momencie uruchomienia silnika wycieraczki rozpoczynały swój ruch we właściwą stronę. Nie umiem niestety tego dobrze opisać, na pewno nie zaszkodzi zrobić fotki położenia ramienia przed demontażem w konkretnym aucie. Sztuka polega na wyczuciu jak działa ten mechanizm i spowodowaniu aby wycieraczki poruszały się we właściwy sposób. Wszystko to dzieje się używając przycisku spryskiwacza.

Po takich zabiegach wycieraczki powinny działać bezawaryjnie kolejnych 10 lat;-)

Kolejny zaplanowany krok to wbudowanie zbiorniczka na płyn z pompką i porządnych spryskiwaczy. Na ten woreczek moczowy patrzeć nie mogłem już w Nysie którą daaaaawno temu jeździłem, tym bardziej nie będę go tolerował w moim Żuku. Przycisk spryskiwacza przeniosę na deskę rozdzielczą i będzie super.

wtorek, 4 lutego 2014

Wygodne domeny

Jako że blog się rozwija i ma pewną oglądalność, a niestety adres taki sobie - zarejestrowałem dwie domeny:


Obie prowadza do bloga, wersja z www też działa, ale po co wpisywać zbędne znaczki;-) Teraz możecie prosto i wygodnie zajrzeć na bloga, bez konieczności zapamiętywania skomplikowanego adresu;-) Łatwiej też znajomym adres podrzucić...

Miłego korzystania;-)

Wygłuszenie drzwi

Okazało się dzisiaj że pedał gazu oczywiście jest nie ten. Napisane na etykiecie Żuk Diesel, ale wszystko wskazuje na to że Żuk z końca produkcji miał już pedał od Lublina. Na fotce ładnie widać różnicę. Nie chciało mi się jechać dzisiaj na Krynoliny aby go wymienić, prościej przespawać, tym bardziej że i tak trzeba go przerobić aby był wyżej w podłodze. 


Zająłem się w kolejnym kroku drzwiami. Wykleiłem zewnętrzną blachę paskami maty bitumicznej od środka, oraz wewnętrzną blachę we wgłębieniach od zewnątrz. Bardzo ładnie zlikwidowało to rezonans blachy - drzwi nabrały "masy". W kolejnym kroku wepchnąłem do środka wełnę mineralną, bowiem w drzwiach Żuka nie ma przepływu wody deszczowej. Są suche i szczelne. Wypełnienie tej przestrzeni ślicznie zlikwidowało pudło rezonansowe. Przy trzaskaniu jest teraz cudny, głuchy dźwięk - czuć że wręcz szlachetny niczym w Rolls-Royce ;-) Słychać właściwie tylko zamek przeskakujący po zapadkach. Poniżej film, polecam w słuchawkach, abyście dobrze usłyszeli rezonanse.



Gotowe drzwi

Widząc i słysząc taki ładny i namacalny efekt skuteczności pracy - powróciłem do nudnego wyklejania podłogi w kabinie. Udało mi się nawet skończyć;-) Cała podłoga jest w aluminium, kolejny krok to pianka 3mm - dwie warstwy. Być może pomiędzy nie wkleję znowu aluminium, ale biorąc pod uwagę upierdliwe zrywanie taśmy papierowej chroniącej klej - mało mi się chce to robić - spora strata czasu. Z tego co widzę - nie zabraknie mi mat bitumicznych, kupiłem chyba idealną ilość.

Na zakończenie parę fotek podłogi.

 



poniedziałek, 3 lutego 2014

Nowy pedał gazu

Dzisiaj po ciężkiej walce wymontowałem stary pedał gazu. To dość pokręcona konstrukcja. Okazało się że niesprawiedliwie podejrzewałem inżynierów z Lublina o użycie plastikowej tulejki niskiej jakości która się wytarła. Otóż tam nigdy nie było żadnej tulejki. Cały pedał to żywy metal, który po prostu skorodował. 


Obejrzałem starannie zwłoki, medytując nad naprawą, kiedy przypomniałem sobie że w weekend przeczesałem net w poszukiwaniu sklepu ze szpejem do Żuka w Warszawie. I nawet taki znalazłem, na Krynoliny 7. Kulturka, miła obsługa, można płacić kartą. Nowy pedał to całe 20 zł, a do tego zakupiłem filtr paliwa za 14 zł - jak szaleć to po całości. Z tego wszystkiego zapomniałem kupić paru innych rzeczy, ale jeszcze tam wpadnę nie raz;-)


Po powrocie ze sklepu tradycyjnie już kontynuowałem naklejanie mat bitumicznych. Szło mi tak dobrze że prawie skończyłem kabinę kierowcy;-) Zostało dokleić ze dwa małe kawałki i można kleić aluminium. Jutro skonstruuję stopkę pod pedał, aby poszedł wyżej i zamontuję go na miejscu. Na zakończenie parę fotek z wyklejoną matami podłogą.

 

 



niedziela, 2 lutego 2014

Zbiór zdjęć ze Złomboli

Na stronie Złombolowej - www.zlombol.pl niestety nie działa część linków z kolejnych wypraw, szczególnie tych starszych. Pogrzebałem tu i ówdzie i znalazłem poprawne przekierowania. Jeśli ktoś ma ochotę pooglądać to proszę:

Złombol 2007  Złombol 2008  Złombol 2009  Złombol 2010


sobota, 1 lutego 2014

Sobotnie zakupy

Dzisiaj udało mi się kupić okazyjnie skrzynię pięciobiegową z Lublina. Produkcja polska, tzw. "Tczew", po remoncie, czyściutka, suchutka. Do niej kompletne sprzęgło z dociskiem (w dobrym stanie), łapą, łożyskiem, oraz kołem zamachowym i śrubami do niego. W zestawie również obudowa dopasowująca skrzynię do silnika, oraz nawet dźwignia zmiany biegów z gałką;-)


Całość kosztowała mnie 400 zł i w promocji dostałem jeszcze plastikowy zbiornik paliwa od Lublina. Będzie przydatny, o ile uda mi się go założyć w Żuku jako dodatkowy. Sądzę że spokojnie znajdzie się na niego miejsce;-)

Niestety nie udało mi się kupić wraz ze skrzynią hamulców tarczowych z Lublina, muszę szukać dalej. Skrzynia zaś dostąpi montażu za kilka tygodni. Muszę dokupić nowe łożyska do sprzęgła, uszczelniacze do silnika i znaleźć warsztat który skróci wał i wyważy odpowiednio. Sporo jeszcze prac do wykonania;-)

Ads