Translate this blog

niedziela, 11 maja 2014

Rama bagażnika

Temat który od pewnego czasu był odkładany na później - wreszcie nabrzmiał i wymagał rozwiązania bo inne prace nie mogły być wykonane bez tego szczegółu. Należało bowiem wykonać mocowania ramy (i samą ramę) na której oparta będzie przegroda bagażnika i do której mocowane będą pasy bezpieczeństwa. Mocowania muszą być solidne i porządnie przymocowane, a do tego zależało mi na konstrukcji skręcanej częściowo śrubami, aby dało się ją w razie potrzeby zdemontować.


Proces myślowy doprowadził do następującej koncepcji - dwa kątowniki po 53 cm każdy. W każdym po 12 otworów o średnicy 7 mm. Później odznaczenie miejsca każdego otworu i oczyszczenie blachy z farby. Następnie spawy w otworach, aby raz na zawsze połączyć kątownik z nadwoziem Żuka.  Do tego dwa krótkie kątowniki po 8 cm, w każdym 2 otwory do spawania i dodatkowo spaw wzdłużny dla wzmocnienia. 


Najpierw wspawane zostały długie kątowniki, ustawione równo względem krawędzi przetłoczenia w blasze za oknem. Potem za pomocą odpowiedniego przymiaru ustawiłem krótkie kątowniki i też zostały wspawane na stałe. Na zakończenie - farba i malowanie.


Mając zrobiony ten element - wymierzyłem trzy poprzeczki z profilu i po wykonaniu otworów - zamocowałem je na miejscu. Miarka i pomiary długości krótkich pionowych elementów, a następnie ich cięcie i spawy pozycjonujące. Na zakończenie ramka została wyjęta, spawy wykonane pełne, oszlifowane i rama pomalowana.


W sumie rama wisi na sześciu śrubach, muszę kupić docelowe o wytrzymałości minimum 8.8. W sumie te sześć śrub w połączeniu z ramą powinno dać solidny montaż dla pasów bezpieczeństwa. Ściana dzieląca kabinę powstanie z płyty OSB 18 mm i znajdzie się od strony kabiny - czyli rama będzie w bagażniku. Ściana składać się będzie z dwóch części dla łatwiejszego mierzenia i montażu. Cała zostanie oklejona wykładziną, aby było ładnie. W jej dolnej części wykonam otwory na głośniki basowe. Soprany znajdą się u góry ściany. 

Dzięki wykonanym dziś pracom mogę w poniedziałek dokończyć wyklejanie kabiny wykładziną i zrobić dolne panele tapicerskie. Po ich zamontowaniu zdejmę wymiary do wykonania ściany grodziowej. Do piątku chciałbym mieć skończoną kabinę tylną i jest to bardzo realny termin. 



sobota, 10 maja 2014

Sobota i hamulce;-)

Dzisiaj dzień pod znakiem szlifierki, szczoty drucianej, wiertarki i paru innych akcesoriów. Trzeba było bowiem dokończyć czyszczenia hamulców aby ładnie wyglądały;-). Zacząłem od momentu w którym wyglądały tak jak na fotce poniżej:


Jest to zdecydowanie lepszy widok niż wcześniejszy, ale nadal nie budzi entuzjazmu;-) Dlatego ciężko pracując osiągnąłem powoli stan jak niżej:


Potem zaś zasiadłem na kole od Żuka i pracowicie to wszystko odtłuściłem i pomalowałem uzyskując wynik pracy widoczny na kolejnej fotce:


Na koniec zapakowałem cały zestaw do pudełka gdzie będzie oczekiwał na montaż, co nastąpić ma niebawem - jak tylko kupię nową pompę hamulcową. 

W trakcie prac dzisiejszych było kilka dramatycznych momentów. Trzeba było rozwiercić urwany jeden odpowietrznik i przegwintować otwór na nowy, większy odpowietrznik. Trochę pracy to zajęło, nie najłatwiejszej, bo wymagało zachowania dość sporej precyzji. Samo oczyszczanie hamulców krańcowo przyjemne też nie było z racji solidnej warstwy brudu i korozji, ale upór i szlifierka pokonają wszystko;-)

Zaplanowany został najbliższy krok - wykonanie ramy do przegrody bagażnika. Na ramie tej mają znaleźć się punkty mocowania pasów bezpieczeństwa i będzie do niej przykręcona również płyta dzieląca kabinę i bagażnik. Bez wykonania tego elementu stoi całość operacji związanej z wykańczaniem wnętrza, a było by miło już je skończyć;-)




czwartek, 8 maja 2014

Coś prawie gotowego;-)

Dzisiejszy dzień przyniósł kilka drobnych sukcesów. Wspawałem na miejsce profil pod montaż wentylatora chłodnicy i zabezpieczyłem antykorozyjnie. Pozostało wykonać górne mocowanie i instalację elektryczną. Później zainstalowałem zakupioną za całe 100 zł nowiutką antenę od CB. Problemem było miejsce montażu - nie mogłem się zdecydować na montaż gdzieś w dachu bezpośrednio - bo przeszkadza podsufitka, a demontować jej nie mam zamiaru. Wybrałem więc montaż w uchwycie rynienkowym, a przepust dałem w krawędzi drzwi, dzięki czemu nie powinna się podczas deszczu dostawać doń woda. 

Wiem, spaw nie jest śliczny, ale trzyma;-)


Wciągnąłem do półki jeszcze kilka kabelków które będą niezbędne i zająłem się szykowaniem półki do montażu. Jako że wpadł Roju - pomógł mi dość znacznie z drobiazgami podczas przymierzania i montowania. To co widać na fotkach jako kawałki płyty bez okleiny - finalnie będzie zasłonięte płytą czołową. Po lewej stronie znajdzie się panel z włącznikami halogenów dachowych i oświetlenia kempingowego, oraz woltomierze do akumulatorów. Po środku - pomiędzy radiami - głośnik do CB i nawigacji. Przed pasażerem będzie zaś otwarta półka na mapy i takie tam drobiazgi.


Po zamontowaniu półki zająłem się starannym wysprzątaniem Żuczka - dziś wieczorem jedzie na spotkanie Złombolowe i musi ładnie wyglądać;-) Odkurzony, opróżniony z walających się drobiazgów - prezentuje się bardzo ładnie. Ubolewam tylko nad faktem iż nie mogę założyć mu wszystkich identycznych kół z racji uszkodzenia jednej z opon. 

I na dziś to tyle - znikam na spotkanie;-)


środa, 7 maja 2014

Drobiazgi w dalszym ciągu...

Podobnie jak wtorek, środa też upłynęła pod znakiem duperelków. Zamocowałem halogeny na przygotowanych uprzednio kątownikach i wydałem z siebie jęk bólu. Okazało się że inżynierowie z Lublina dość luźno traktowali słowo "symetria". W Żuku nie ma jej co szukać. Halogeny są nierówno, bo jak się okazało - rama do której mocowany jest zderzak - jest lekko rozsunięta w jedną stronę z przodu, aby zmieściła się przekładnia kierownicza. Stąd niesymetryczne osadzenie mocowań zderzaka, a w konsekwencji i halogenów. Rozwiązanie wymyśliłem od ręki - trzeba dospawać kawałek płaskownika do przygotowanego wczoraj uchwytu z kątownika. Jutro się zrobi.


Podczas montowania halogenów odkryłem wewnątrz ich obudów ciekawy napis - zobaczcie zresztą sami na fotce poniżej. Kupiłem je na Allegro jako nigdy nie zamontowane halogeny do Poloneza, ale nie sądziłem że są starsze od Żuka;-) Stan absolutnie idealny - nóweczki w pudełkach.


Po przykręceniu halogenów poprowadziłem do kabiny stosowny kawałek instalacji elektrycznej. W Le Żuku kładzenie okablowania to po prostu rozkosz. Miejsca mnóstwo, przepusty wprost do deski rozdzielczej - bajka.



Następnie ułożyłem w sumie 20 metrów kabla głośnikowego. Dwa poszły w drzwi przednie i dwa do tyłu kabiny. W ściance dzielącej znajdą się w sumie cztery głośniki. Zabawy z kabelkami miałem sporo, a to jeszcze nie wszystkie niestety. 



Ostatni etap zajęć dzisiejszych to pracowite lutowanie kostki do radia. Dzięki temu połączenia będą pewne i solidne. Niepokoi mnie nieco wielkość dziurki po lampce, bo za chwilę mogę mieć problem z jej rozmiarem;-) Kabelków przybywa, jeszcze co najmniej ze dwa grube i trzy cienkie dojdą;-) 

Jutro muszę kupić antenę do CB, oraz przygotować okablowanie do oświetlenia na dachu. Muszę wymyślić jak wyprowadzić taki zestaw aby było szczelnie i wygodnie. Do rana coś do głowy wpadnie...

wtorek, 6 maja 2014

Drobne ale ważne

Nie zawsze da się robić rzeczy wielkie i spektakularne. Nie codzień rżnie się dziurę w dachu. Nie codzień jest wielka wyprawa po coś;-) Czasem przychodzi taki wtorek kiedy trzeba po prostu wymyślić sporo dupereli i zrobić drobiazgi bez których nie działa cała reszta;-) 


Rozpocząłem dzisiejsze prace od wykonania kawałka instalacji elektrycznej do osłon przeciwsłonecznych. Lutownica, termoskurcze i w parę minut pierwszy drobiazg ogarnięty. Następna w kolejce była niedziałająca lampka tylnej kabiny. Podczas wycinania otworu pod szyber przeciąłem ten kabel dwa razy, bo jakiś tytan intelektu składający Żuka w fabryce poprowadził przewód na ukos po podsufitce, od przedniego lewego słupka do owej lampki. Dokonałem więc naprawy owego kabelka, a przy okazji odkryłem dlaczego lampka nie świeciła. Nie miała prawa, bo kabelek został dawno temu urwany w pobliżu deski rozdzielczej i po prostu nie dochodził do włącznika;-) Teraz lampka świeci jak złoto;-) Mając naprawiony ten fragment - mogę wkleić taśmy LED do tylnej kabiny.



Trzecim drobiazgiem był wiatrak dodatkowy do chłodnicy. Pozyskałem takowy z Citroena BX, ale niestety łożysko czołowe okazało się trupem kompletnym, a do tego niemożliwym do zdjęcia z racji korozji. Na szczęście w przepastnym magazynie znalazłem sprawny wentylator z tego samego auta, ale z wersji z klimą - nieco inne mocowania i większa moc. Tym lepiej;-) Wymóżdżyłem mocowanie w oparciu o gustowny profil zamknięty w którym wykonałem dwa otwory o średnicy ok. 15 mm. Profil zostanie przyspawany do belki poprzecznej przed chłodnicą. Wiatrak będzie stał swoimi kołkami w otworach w profilu, a od góry przykręcony zostanie do stosownej kształtki za pomocą pojedynczej śruby. Zastanawiam się tylko jeszcze nad podłączeniem go do instalacji elektrycznej. Mam dwie opcje - jako całkowicie niezależne źródło wiatru z własnym, ręcznym włącznikiem, lub wpięcie pod czujnik temperatury, aby wiatrak odpalał się automagicznie (z opcją włączenia ręcznego). Ta kwestia jest jeszcze do przetrawienia.


Rozgrzany cięciem i wierceniem - przypomniałem sobie o cudnych halogenach przeciwmgłowych, zakupionych kilka miesięcy temu. Chciałem zainstalować je pod zderzakiem, ale bez wiercenia w nim, bowiem po przymiarkach wychodziło że wystawały by przed auto. Musiałem więc wyknuć inny sposób montażu - z pomocą przyszedł stalowy kątownik. Dwa cięcia, dwa otwory w każdym i już jest śliczny wspornik, mocowany do jednej z poprzecznych śrub trzymających wsporniki zderzaka. Halogen dzięki temu jest bardziej wsunięty i nie wystaje przed zderzakiem. 


Koniec prac dzisiejszych to malowanie antykorozyjne przygotowanych elementów. Jutro pozostanie przykręcić halogeny i powlec kabelki do kabiny. Muszę przygotować wszystkie instalacje aby móc zacząć robić nową deskę. Nie chciałbym bowiem później użerać się z jej rozkładaniem aby coś jeszcze dorobić. Czeka mnie też jutro kilka zakupów w sklepiku pod domem - gdzieś bowiem posiałem mocowanie CB radia i muszę zrobić takowe. Zastanawiam się też czy podłączyć do CB głośnik dedykowany czy może zbywający mi głośnik centralny od kina domowego;-) Harman-Kardon w Żuku - to byłoby coś...

poniedziałek, 5 maja 2014

Montaż szyberka

Dzisiaj krótko i na temat. Zaatakowałem szyberdach z marszu. Najpierw pojechałem po brzeszczoty do wyrzynarki (15 zł za 5 sztuk), dokupiłem przy okazji nieco drobiazgów warsztatowych. Następnie udałem się do Le Żuka i tam uważnie przestudiowałem obrazkową instrukcję (taki komiks dla ułomnych), oraz obejrzałem szablony. Kiedy cała procedura ułożyła się w głowie - rozpocząłem proces przymiarek i mozolnego mierzenia. Margines błędu przy montażu szyberdachu wynosi zero i musiałem bardzo uważać.

Od tych znaczków wszystko się zaczęło;-)

Najpierw od wewnątrz kabiny wymierzyłem ramką jak ma być szyber ustawiony. Odznaczyłem specjalny punkt montażowy i od dołu przewierciłem podsufitkę i dach na wylot. Poczułem się jak zbrodniarz;-) Potem wlazłem na dach i w oparciu o tenże otwór, dokonując serii pomiarów ustawiłem szablon i przykleiłem go do dachu. Kolejny krok to dwa otwory w wyznaczonych w szablonie miejscach. Następnie od dołu przykręciłem przez owe otwory dolny szablon. Odrysowałem na podsufitce kształt szybra. 


 

Pozostało wycięcie dziury w dachu. Odrysowanie z szablonu kształtu na dachu i nawiercony otwór startowy, a potem to już pracowite rżnięcie wyrzynarką. Nie było łatwo. Okulary parowały, ale bez nich miałem pełne oczy wiórków blachy i pyłu z przecinanej jednocześnie płyty podsufitki. Do tego oczywiście trzeba było pilnować prostoliniowości cięcia i pracowicie wyrabiać rogi na półokragło. Co by nie mówić - dreszcze emocji były i to takie solidne. Samo zaś cięcie wyrzynarką z drobnym brzeszczotem było całkowicie bezproblemowe - blacha poddawała się bez oporów, nie wyginała, nie uszkadzał się lakier.


Dach celowo założyłem najdalej z tyłu kabiny jak się dało, aby nie kolidował z półką na CB i resztę gratów. Wyszło chyba dobrze;-) Pewnym problemem były przetłoczenia usztywniające w dachu, a konkretnie jedno środkowe. Musiałem je lekko naciąć i wyprostować dach. Nacięcie było niezbędne bo przetłoczona blacha jest rozciągnięta i nie da się bez wyskoczenia w innym miejscu wyprostować. Dzięki wzdłużnemu nacięciu na 2 cm w kierunku przedniej szyby, w najniższym miejscu przetłoczenia - spokojnie wytraciłem nadmiar blachy przy prostowaniu. Szczelinkę zabezpieczyłem antykorozyjnie i uszczelniłem silikonem.

 

Nieco atrakcji przysporzyło przeciągnięcie zasilania szyberka, oraz jego kalibracja aby się równo odsuwał. Trzeba być czujnym, bo nie każdy szyber da się bezproblemowo do Żuka założyć - kąt wygięcia dachu jest dość nietypowy jak na dzisiejsze auta, ale na szczęście ten akurat pasował bez większego problemu, acz na krawędzi zakresu dopasowania. Na koniec pozostały prace dekoracyjne, czyli montaż fartucha i takie tam drobiazgi. Pozostało jeszcze ładnie umyć podsufitkę i szyber i można montować półkę na miejsce. 

Wyprostowane przetłoczenie 

Szyber na miejscu.

Podsumowując - nigdy więcej montażu szyberdachu. Za dużo mnie to stresów kosztowało. O niezwykłej wręcz ilości gąbeczki i trocin jakie nasypały mi się w oczy i włosy podczas prac w kabinie - nawet nie wspomnę. Było to ciekawe wyzwanie - nie zaprzeczam, podołałem mu i jestem z tego bardzo dumny. I nie chcę raz jeszcze zdecydowanie;-) I chyba odpuszczę sobie szyber w tylnej kabinie. 

Krzysztof - raz jeszcze specjalne podziękowania za szyberdach - zapewnił mi mnóstwo emocji;-)

czwartek, 1 maja 2014

Niech się święci 1-szy maja!

Jak lepiej można uczcić Święto Pracy niż wytężoną pracą? ;-) Dlatego też udałem się do Le Żuka i zająłem mnóstwem  różnych duperelków. Zdjąłem resztki tapicerki skajowej z przedniej kabiny i pracowicie usuwałem sparciałą gąbkę która pod nią była. Kosztowało mnie to mnóstwo czasu i cierpliwości. Rozpuszczałem gąbkę i klej za pomocą nitro i kawałek po kawałku wyrzucałem do kosza. Zajęło to w sumie ze dwie godziny. Następnie przygotowałem kawałki jasnej wykładziny i dociąłem na wymiar.


Potem stała się rzecz straszna - przypomniałem sobie że miałem sporo różnych kabli przewlec na górę do półki. Starając się przewidzieć wszelkie możliwe instalacje elektryczne - rozpocząłem układanie okablowania. Niestety jak się okazało - nie mam kabla głośnikowego. Z racji dnia świątecznego - nie do kupienia dzisiaj. Nic to jak mawiał pan Wołodyjowski, zrobimy coś innego. Wziąłem więc na warsztat zdemontowaną uprzednio półkę z nad przedniej szyby. Zdemontowałem z niej wszystkie uchwyty itp. i po zwężeniu jej o 2 cm okleiłem jasną wykładziną. Zainstalowałem ponownie osłony przeciwsłoneczne, zamontowałem lusterko wsteczne i przygotowałem ją do montażu finalnego. Niestety na przeszkodzie stoi niezamontowany szyberdach i brak kilku kabelków.

Powróciłem do oklejania kabiny. Przygotowane kawałki oczywiście posmarowałem Pattexem i ponaklejałem. Wyrównałem przy krawędziach, wsunąłem w uszczelki drzwiowe - jest bardzo estetycznie. Specjalnie też zrobiłem zbliżenie faktury wykładziny, bo na dotychczasowych zdjęciach wydaje się szarobura i płaska. Popatrzcie sami jaka jest ładna.


Teraz seria fotek obrazujących czyszczenie blach i oklejanie wykładziną kabiny. Wykładzina jest miękka, doskonale się przykleja do blachy i daje dowolnie niemal układać. No i przypominam że kosztuje poniżej 7 zł za m. kw.


Sporo roboty kosztowało mnie przeciągnięcie przewodu z pod fotela pasażera, na półkę nad szybą. Solidny kabel o przekroju 4mm kw., wsunięty w peszel, przeciągnięty w słupku. Będzie z niego szło zasilanie z akumulatora dodatkowego do wszystkich urządzeń na półce, oraz halogenów dachowych i oświetlenia campingowego. Po przepchnięciu jeszcze kilku dodatkowych kabelków, w tym antenowego do radia - gniazdo dawnej lampki wygląda dość ciekawie. Dojdą jeszcze kable głośnikowe i będzie zasadniczo komplet;-)


Wszystkie dzisiejsze prace prowadziłem na świeżym powietrzu. Żuczek odpalił od strzału i chętnie wyjechał na dziedziniec. Łatwiej było dostrzec pewne drobiazgi przy naturalnym oświetleniu. Przymierzyłem też szyberdach, ale z braku brzeszczotów do metalu (do wyrzynarki) odpadła dzisiaj koncepcja montażowa.

Trochę pracy przy czyszczeniu hamulców, udało się jeden zacisk bez strat rozebrać do zera, ale niestety w drugim poległ odpowietrznik. Czeka mnie więc wiercenie i gwintowanie. Najważniejsze że puściły wszystkie pozostałe śruby;-) Z hamulcami i piastami mam jeszcze przed sobą sporo roboty. Po weekendzie kupię reperaturki i niezbędne drobiazgi, oraz nowe elastyczne przewody hamulcowe i skończę odnawianie. Pozostanie montaż;-)

Czy ktoś kojarzy gdzie w necie znajdę schematy elektryczne do Żuka? Nie chce mi się wyważać drzwi otwartych jeśli gdzieś są dostępne. Musze bowiem ustalić kilka drobiazgów, w tym dlaczego nie działa oświetlenie tylnej kabiny. Jeśli wiecie gdzie toto leży - proszę o info w komentarzach. Ideałem byłby jeszcze rysunek prowadzenia wiązek, ale obawiam się że to już za duże wymagania;-)

Z prac tapicerskich pozostało jeszcze wykończyć kawałek tylnej kabiny i do momentu wykonania ramy pasów bezpieczeństwa i tylnej przegrody - zajęcia z tapicerki zostają zawieszone. Po długim weekendzie zorientuję się też ile trzeba zapłacić za montaż szyberka w stosownym zakładzie bo trochę się obawiam robić to samodzielnie. Jeśli cena nie będzie kosmiczna to się chyba skuszę. Albo kupię brzeszczoty do wyrzynarki;-) I na tym kończę dzisiejszą notkę.



Ads